E

| | No włąśnie a można zainstalować wogle SP pod lewiznę ??
| | Jeśli tak to jak??
| | Pozdrowionka EDGAR.

| www.google.pl

EWiesz Duzy ten adres to jest juz tak znany ze nie musisz o nim
przypominac.
EWydaje mi sie ze jesli ktos zadaje konkretne pytanie to chyba chce
uzyskac

temat
Edanego pytania i piszesz tak poprostu aby miec przyjemnosc z pisania.
EA jesli chodzi o linki to ten jest znacznie fajniejszy


www.jestem-leniem.tk
EPozdrowionka :)
EAha i zapomniales jeszcze podac innych adresow gogle moga nic nie
odszukac
Ejest jeszcze altavista itd.. :)

Ja bym raczej powiedział, że to ty się wykazałeś lenistwem. Podana przez
Dużego odpowiedź, jest bardzo poprawną mającą naprowadzić ciebie na cel.

Zwłaszcza, że ten temat został poruszony na grupie
alt.pl.programy.pirackie całe_dwa_dni_temu. Ale rozumiem, to było tak
dawno temu, że aż nie sposób tego odszukać. A nie wspomnę o fakcie, że sam

--
Pozdrowienia,
Cyryl


Witam ponownie,
wiesz tak się składa że nie czytam nagminnie grup.
A jeśli chodzi o archiwum owszem masz racje, można se poczytać czemu nie
jak ktoś ma dużo czasu. Co do gogle jest to tak popularna strona że chyba
nawet
dzieci z przedszkola ją znają i wiedzą czemu ona służy.
Pozdrowionka EDGAR.

wiedziałem że
jest to zabronione:), czyli że regułom jest: zanim się coś napiszę czytać
wcześniej archiwum grup..
nawet gdyby to miało zająć 1/2 roku bo chyba tego jest tam całkiem sporo.


· 

Przedszkola:
Trzy podstawowe kategorie
Playcenter - rodzice i dzieci caly czas razem, symboliczna oplata
Kindergarden - dzieci zostaja same na b. ograniczony czas kilka razy w
tygodniu, niska oplata
Typowe polskie przedszkole (rozne skomplikowane nazewnictwo) - okolo 8-10
godzin dziennie + wyzywienie - oplata w granicach $200.00 (10 lat temu) od
dziecka tygodniowo plus zaangazowanie rodzicow w roznego rodzaju prace
spoleczne.

Szkoly panstwowe:
Symboliczna oplata okolo $100.00 rocznie na tzw komitet rodzicielski
Powyzej podstawowki obowiazkowe mundurki. Koszt uzalezniony od wymagan
szkoly $300-$500.

Prywatne szkoly - informacje na ogol publikowane na net

Zajecia szkolne koncza sie o 15.00.
W NZ pozostawienie dziecka ponizej 13 lat(o ile mnie pamiec nie myli) bez
opieki jest nielegalne a przecietny zjadacz chleba konczy prace o 17.00 :))

4.   przedszkola i szkoly - zakladam ze jest jakas przechowalnia malych
dzieci.
      jakie sa przyblizone koszty przedszkola




moze to:

http://www.menis.gov.pl/prawo/rozp_40.html


dziekulski, w polaczeniu z tym co ja znalazlem powinno dac zamierzony
efekt, pani jest mila i sympatyczna ale jak to bywa w sprawach religii
nie chce zajmowac zadnego stanowiska i dlatego to ja musze sie podeprzec
dokumentem chociaz powinno byc dokladnie odwrotnie, powinno sie
przedstawic przepis na podstawie, ktorego zada sie czegos, na logike
zreszta jak mozna deklarowac niechec, deklaruje sie zamiar a nie jego
brak, no ale coz, zamierzac osiagnac cel a nie walczyc sztuka dla sztuki
bo wciagnalbym w to dziecko, co bezwzglednie wykorzystuja katabasy
doskonale wiedzac, ze czlowiek nie poswieci wlasnego dziecka, podobnie
mialem w przedszkolu jak mi sie mala poskarzyla, ze katechetka
(zakonnica) byla wobec niej nieprzyjemna, jak zwrocilem uwage
wychowawczyni to ta chciala mnie odeslac do katechatki, nie ta
kolejnosc, do niej moglaby mnie odeslac gdyby moja corka uczeszczala na
zajecia religii, ale tak wlasnie jest kazdy sie boi, ze czarna swolocz
zacznie im robic kolo dupy, wcale im sie nie dziwie, kazdemu zalezy na
pracy, trzeba miec miec duza samozaparcia i silnej woli aby sie temu
gownu przeciwstawic tak jak ten facet, ktorego dyrektor szkoly wyslal na
rekolekcje a jak ten odmowil to ukaral go nagana, gosc nie odpuscil i
skierowal sprawe do prokuratury, czlowiek, ktory nie jest zorientowany
nie ma zielonego pojecia ile skurwysynstwa niesie ze soba to czarne
talatajstwo



Moj chrzesniak chciał i wziął udział w tzw. porodzie rodzinnym.Chodził na
zajęcia do Szkoły Rodzenia itp.


po co? biologii w szkole nie mial?

Po kilku momentach od zaczęcia się akcji -
zaliczył glebę.


??? zacytuje powiedzenie rodzinne:
"jajka ogolic i do przedszkola pogonic"
albo jest sie w zyciu mezczyzna, ze wszystkimi tego konsekwencjami,
albo chlopcem

Po uroczystym oblaniu powiedział : nie dotknę żadnej baby.


stal sie homo?

po 2 latach rozwód.


biologii w szkole nie mial? nie wiedzial o pewnych rzeczach?

a co do autora watku - lepiej, zeby pewne czesci naszego zycia byly
tylko i wylacznie w pamieci, a nagrywanie wlaczyc w momencie, gdy
dziecko pierwszy raz ssie piers matki.

uczestniczylem w porodzie rodzinnym (moj syn sie rodzil), glebe o malo
co nie zaliczyl lekarz (bo mnie wq*wil i niewiele brakowalo zeby
dostal ode mnie tzw. wpierdol i "butowanie"), tym niemniej na
podstawie swojego doswiadczenia uwazam, ze pewnie rzeczy sa zbyt
intymne i nie powinny byc archiwizowane inaczej, niz w pamieci
uczestnikow wydarzenia.

a teraz spodziewam sie kolejnego potomka i nie planuje inaczej, niz
byc obecnym przy porodzie swojego potomka.

ze swojego punktu widzenia dobrze radze - wlaczac sprzet archiwizujacy
dopiero, gdy dziecko pierwszy raz szuka cycka matki ;-)
jest to wspanialy moment, a to co wczesniej, niech zostaje wylacznie w
pamieci.

pozdarwiam,
Cyb


· 

|  Foremkami to sie bawia moi mali podopieczni w przedszkolu hihihi :))))
w ktorym??;-)


W centrum,w duzym :))) ale przytulnym,i ze swietna atmosfera ,nie
podlegajacym prywatyzacji bo rodzice i dzieci wala do nas drzwiami i oknami
:))))

Pusia (przedszkolanka z powołania,ktorej nika nadały starszaki w czasie
zajec z informatyki :))) )


Jezyk angielski dla dzieci
*******************
* zajecia dla dzieci od lat 4
* w domu ucznia
* dla jednego dziecka lub grupy /max. 4 dzieci/
* Szczecin i Police

Zajecia prowadzone sa przez dowiadczonego w pracy z dziecmi lektora,
prowadzacego w ostatnch latach zajecia w:
* Szkole Podstawowej nr 44 w Szczecinie
* Szkole Podstawowej nr 1 w Policach
* Przedszkolach nr 1, 2, 5, 6 w Policach
* Przedszkolu 77 w Szczecinie.

Pozdrawiam
RR


Dnia 2006-05-25 15:20:29 w sprzyjających i niepowtarzalnych okolicznościach
przyrody grupowicz *Doktor* skreślił te oto słowa:

Niestety myliłem się. Jakiś nasz lokalny idiota (a może to zarządzenie
ogólnopolskie?) wymyślił sobie, że jutro będzie dzień wolny dla przedszkoli.
Nie byłem nigdy mocny z biologii, zatem zapytam. Gdzie ludzie właściwie mają
mózg, gdy wpadają na takie pomysły? On cały czas jest w głowie, czy może
leży wtedy gdzieś np. w szafie?

Co ktoś sobie, kurwa, myśli, podejmując taką decyzję??? Że każdy weźmie
sobie dzień urlopu, po czym tatuś, mamusia, dzieci, babcia i pies zasiądą
razem przed telewizorem, by wspólnie przez cały dzień oglądać Papieża?!

Po małej burzy zrobionej przez rodziców, efekt jest w każdym razie taki, że
przedszkole pracuje jutro, ale trzeba dzieci specjalnie na jutrzejszy dzień
zapisać.

No i wiszą sobie przed salami listy z nazwiskami dzieci. Na każdej z nich
prawie 100% zwykłego stanu osobowego.

Jak zwykle rodzice nie stanęli na wysokości zadania! Co za blokerska banda!


Straszni jestescie, nie pozwoliliscie paniom sie pobyczyc ;)
<cit.
 § 7a.     Dzień 26 maja 2006 r. jest dniem wolnym od zajęć
dydaktyczno-wychowawczych w szkołach. Dla uczniów, którym rodzice (prawni
opiekunowie) nie mogą zapewnić opieki w tym dniu, szkoła ma obowiązek
zorganizowania zajęć wychowawczo-opiekuńczych.
</cit.





[kilka ciachniec]
Sensowniejsze byloby chyba raczej uczenie podstaw asemblera. To naprawde
pozwolilo by zrozumiec uczniom sposob dzialania maszyn liczacych.


Juz to widze. Totalne skupienie, totalne zainteresowanie.
Po co "zwyklemu czlowiekowi" wiedza nt. podstaw asemblera?
Po co mieszac mlodym ludziom w glowach?

Mysle, ze jak najwczesniej - juz od podstawowki. Dorastajace pokolenie
jest pokoleniem, ktore bedzie zylo w srodowisku skomputeryzowanych pod
kazdym wzgledem. Aby sie w nim nie zgubic i nie tworzyc gromady
"analfabetow komputerowych" dzieci i mlodziez musza rozumiec, co sie
dzieje dookola, czyli jak pracuja komputery i mikroprocesory, ktorych
dokola jest mnostwo. Zeby je rozumiec...bla...bla...bla...patrz wyzej.


Proponuje od przedszkola ;)
W ramach zajec analiza procesora dajmy na to 8080.

| < ||   __|| < ||  _  || <_|  Nie mozesz  ufac  kodowi, ktorego


                                        niestety ostatnio i swojemu nie ufam
                                        sorki za docinki do siga, ale jakos
                                        mnie tak tknelo... ;)

shadow


Witam i proszę nie bić...

Poproszono mnie o przygotowanie strony www dla przedszkola
do którego chodzi moje dziecko. Dziecko niedługo chodzić
przestanie, a ja nie chcę, żeby sekretarka raz w miesiącu
zawracała mi głowę, że trzeba coś na stronie dodać, zmienić
poprawić... Chyba więc najlepszym wyjściem powinien być CMS
- na tyle prosty w obsłudze, by po jego uruchomieniu była
już w stanie obsłużyć go dziewczyna umiejąca, powiedzmy,
niewiele więcej niż używać gadu-gadu...

W grę chodzą wyłącznie rozwiązania, które bez przedziwnych
zabiegów będą działać w języku polskim. Dodatkowe utrudnienie
- powinno działać z PHP na plikach tekstowych, raczej odpadają
SQL-e, bo może to być trzymane wyłacznie na darmowym serwisie
(coś powinienem znaleźć).

Zawartość - kilka stałych tekstów jak statut przedszkola i
informacje o placówce, co miesiąc komunikaty dla rodziców
i program zajęc dla dzieci, kilka razy do roku zamieszczenie
paru zdjęć z wycieczki dzieciaków (przydałaby sie możliwość
tworzenia galerii). Nie wiem na co jeszcze wpadnie dyrektor
ale mam nadzieję, że obejdzie się bez utrudnień.

Dobrze by było, by CMS nie wypluwał kodu "tylko dla IE" ;-)

Czy możecie coś mi zasugerować - jakie CMSy warto sprawdzić?

Pozdrawiam,


| Marcin Steciuk

Serio, Marcinie, Tobie, jako specjaliscie od macicy,
nawet sie nie sni co moze byc w takim wierszu.


Hie..hie...hie...
Ja właśnie w chlewiku oprzątnąłem zasiadam do kompiutera i patrze
A tu mi wlodek kawe na ławe wyłożył.
Aleś mnie chłopie rozbawił...
No może nie tak jak moja maciorka, co dziś o świcie mi się oprosiła...
Ale widzać, że z Ciebie chłop z krzepą.
Po pierwsze - widzę, że czytujesz moje poematy - masz u mnie plusa...
Po drugie - I know what You mean...
Po trzecie - Myślisz, że zrobisz na kimś wrażenie ukazując geometryczność
cudzego wiersza??? Wow! Walnąłeś popisuwkę jak dziecko z przedszkola...
A teraz lepiej się zajmij swoją twórczością...

No ale niepotrzebnie zabieram Ci czas.
Ty wiesz, ze wiersz jest do bani, a
potrzebujesz kazda/ wolna/ chwile, zeby
z jp zalozyc  pl.hum.natchnienie
Nie odciagam Cie, juz Cie zwalniam,


Ja naprawdę staram się być grzecznym chłopcem, ale już jest bezczelność!!!
Wiesz co wlodek???
Zabierz się lepiej do tłumaczenia wierszydeł, tyle ciekawych angielskich
neologizmów na Ciebie czeka, że mogą Ci pouciekać...

Marcin Steciuk


| To moze innaczej
| Mam zamiar uruchomić serwis pogodowy tyle że domeny z pogoda są już
| zajete.
| Może jakies inne sugestie ?
| Meteo?

|       Ela
"Deszczeniespokojne"

;-)
 Pozdrawiam,  MACiek


Zła pogoda, kapie woda,
kapie z nieba, kap, kap,kap.
A w kaloszach do przedszkola,
idą dzieci chlap, chlap, chlap!

    Ela :)


Moja córka miała angieleski w przedszkolu. Tam na zajeciach nie widziala
zadnego słowa angielskiego - ona je slyszala i probowala powtorzyc.
Ale dostalismy tez (my rodzice) ksiazeczke, w ktorej
byly teksty nauczanych tam  piosenek (bez tech tekstow za nic nie
zrozumialbym o czym tak na prawde spiewa moja corka...) i mini slowniczkiem,
zawierajacym slowa angielskie, ich transkrypcje fonetyczna po polsku (N.B
czesto bledna) i ich podstawowe znaczenie.
Taka ksiazeczka ma sens, jezeli dzieci maja dodatkowo uczyc sie w domu
pod kontrola rodzicow, ktorzy angielskiego ni w zab...
Przynajmniej moga sprawdzic, czy dzieci mowia 'lan, tu, tri, for, fajw, ...
Ale tej ksiazeczki dzieci nie powinny widziec na oczy (bo tez i nie potrafia
czytac).
Jezeli nauczycielka pani córki zrobi taki "bryk" dla rodziców - bedzie to OK.

Uczenie malych dzieci transkrypcji fonetycznej to zbrodnia.
Ja bym na Pani miejscu postaral sie o zmiane nauczycielki lub wypisal
dziecko z tych zajec (pewnie platnych).

Swoja droga slyszalem niedawno, jak 4-klasistka czyta czytanke.
Czytanka byla po angielsku, a 4-klasistka czytala ja jakby

"jou are a nise girl". Horror i strata 5(!) lat nauki (od przedszkola).
 Zastanawiam sie, moze ją kiedys tez uczyli metodą
"transkrypcji fonetycznej" i tak juz jej zostalo?
Jak po 5 latach nauki można nie umieć powiedziec w obcym języku "TY"?

Zbyszek


-Mamo, mamo... dzieci w przedszkolu sie smieja ze mnie i mówia ze mam
olbrzymiasta glowe...
-Alez to bzdura, Jasiu, masz normalna glowe- rzucila mama nie patrzac nawet
na synka, bardzo zajeta mieszaniem gotujacej sie zupy na kuchence- no ale
teraz wez berecik, i skocz do warzywniaka po 10 kilo ziemniaków ...

shpakOOĹ˝
:)



Mieszkam w mieście (75 tys. ludności) w nowym bloku - 57 m^2 - 3
pokoje i
mam możliwość zamiany tego mieszkania na domek na wsi (25 km od
miejsca
gdzie mieszkam).


Jak ci radza inni - wez kartke, i wpisz za i przeciw. Przemysl
zwlaszcza:
1. Dojazdy do pracy - was obojga.
2. Dowozy dzieci do szkoly (po gimnazjum pewno bedzie liceum), na
ew. kursy jezykowe, do kolegow.
3. Zakupy.
4. Rodzina (rozne babcie i ciocie - beda chcialy przyjezdzac do
dzieci) - czy jest jakis transport.
5. Lekarze (zwlaszcza nocne duzury - zapalenie ucha czy zlamana
reka - dzieci uwielbiaja do takich alarmow noce).
6. Droga dojazdowa wszedzie (a zwlaszcza do pracy) - czy jest
wygodna, czy masz korki.
Ad. punktu 2 - przez 8 lat bylam kierowca moich dwojga dzieci -
najpierw lekarze ( i mnostwo badan, regularnie), potem przedszkole,
szkola, koledzy, kina i inne ich imprezki klasowe. Rodzice szkolni
rozwozili kolegow po drodze, ale i tak tych jazd bylo duzo. Teraz
dzieci dorosly (gimnazjum) i jezdza same, ale - mam autobusy. A
kolezanka, majaca jedno dziecko, mieszka bez komunikacji
publicznej - i nie moze podjac pracy na etacie, bo koliduje to z
zajeciami dziecka... Paranoja.

Decyzje podejmijcie razem - 25 km to malo, ale zima czesto nie chce
sie wyjsc z domu...

Joanna



Piętno dla idiotów chcących wprowadzić obowiązek szkolny dla 5-latków.
A gdzie przedszkole? Jeśli chcą wyrównywać szanse edukacyjne, to niech
umożliwią maluchom chodzenie do dobrego, przyjaznego dzieciakom i
bliskiego przedszkola, w miarę taniego; bez zapisywania się rok
wcześniej. Wrrr....


Rodzic jako nieprofesjonalista - osoba bez stosowanego wykształcenia czy
chociaż odpowiednich kursów jest jednostką kompletnie nieprzygotowaną do
wychowywania dziecka.
Co innego nauczyciel posiadający wymagane wykształcenie, zazwyczaj
również doświadczenie. Dlatego podstawowym zadaniem opiekuńczego państwa
jest jak najszybsze odebranie potomstwa rodzicom żeby mogli się nim
zająć ludzie wykwalifikowani - profesjonalni wychowawcy i nauczyciele.

Najlepiej rodziców zagnać do pracy, dzieci do żłobka/przedszkola/szkoły
i będzie spokój.

Taki rodzic to nigdy nie wiadomo czego nauczy swoje dziecko, a
nauczyciel ma program zaakceptowany przez MEN, zaopiniowany przez
stosowne urzędy i jest jasność że to będzie to czego dziecku potrzeba.

A jak ktoś ma inne zdanie - odebrać prawa rodzicielskie.


Dnia pięknego 2007-10-16 o 00:02:14 osobnik zwany Tomasz Pyra wystukał:

| Piętno dla idiotów chcących wprowadzić obowiązek szkolny dla 5-latków.
| A gdzie przedszkole? Jeśli chcą wyrównywać szanse edukacyjne, to niech
| umożliwią maluchom chodzenie do dobrego, przyjaznego dzieciakom i
| bliskiego przedszkola, w miarę taniego; bez zapisywania się rok
| wcześniej. Wrrr....

Rodzic jako nieprofesjonalista - osoba bez stosowanego wykształcenia czy
chociaż odpowiednich kursów jest jednostką kompletnie nieprzygotowaną do
wychowywania dziecka.  Co innego nauczyciel posiadający wymagane
wykształcenie, zazwyczaj również doświadczenie. Dlatego podstawowym
zadaniem opiekuńczego państwa jest jak najszybsze odebranie potomstwa
rodzicom żeby mogli się nim zająć ludzie wykwalifikowani - profesjonalni
wychowawcy i nauczyciele.

Najlepiej rodziców zagnać do pracy, dzieci do żłobka/przedszkola/szkoły
i będzie spokój.

Taki rodzic to nigdy nie wiadomo czego nauczy swoje dziecko, a
nauczyciel ma program zaakceptowany przez MEN, zaopiniowany przez
stosowne urzędy i jest jasność że to będzie to czego dziecku potrzeba.

A jak ktoś ma inne zdanie - odebrać prawa rodzicielskie.


co tak skromnie. Od razu po urodzeniu dzieci do domów dziecka gdzie
wykwalifikowana kadra zrobi z nich wiernych poddanych IVRP. A potem to już
prosta droga do potęgi:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wielka_Rzeczpospolita




   W sumie to bedze dla nich jakies zajecie. Ale i tak ksiadz z
ambony na kazaniu, lub tez w ogloszeniach duszpasterkisch bedzei
krzyczal: "coraz mniej ludzi przychodzi na msze niedzielne, a o mszaw w
dniu powszednim nie wspomne" (cytat z ostaniej mszy w moim kosciele)


        Mogliby zrobić w supermarketach takie próbne nabożeństwo np. o
piętnastej. Dzieci na czas nabożeństwa można zostawić w takim
mini-przedszkolu.
P.S. To tylko taka teoretyczna propozycja... 8-H

pozdrawiam

"Karuzela Radia Afera"  Poznań 98,6 MHz  poniedziałek 20:00



A mozesz mi powiedziec co mial niby zrobic ten nauczyciel?
No fakt, mogl wyjsc z klasy, ale czy pozniej nie zostalby oskarzony o
pozostawienie uczniow bez opieki w czasie jego zajec?


'Opieka' nad 17-latkiem nie polega na ciągłym trzymaniu go na oku. Wyjście
nauczyciela z klasy, gdy uczniowie dostaną jasne polecenia, co mają robić, a
ich obowiązki wyraźnie precyzuje statut szkoły, nie podpada pod "niewłaściwe
sprawowanie 'opieki'". To nie przedszkole.
Inaczej rozumując, musielibyśmy przyjąć, że i mama, tato, babcia, ciocia,
wujek, pod których 'opieką' dziecko w danej chwili przebywa, nie mogą wyjść
do innego pomieszczenia, bo w razie wypadku będą ponosić odpowiedzialność za
sam fakt spuszczenia nastolatka z oka.

A biorac pod uwage reakcje dyrktorki, chyba nie poszlabym do niej z zalem.


Tu się zgadzam. Ewidentnie brak właściwego nadzoru pedagogicznego ze strony
dyrekcji szkoły.


nie no - aż tak skrajna to ta sytuacja nie jest ;-)
chodzi mi raczej o to - czy wg prawa, należy mi się jakiś zwrot
jesli dziecko było u mnie przez połowę miesiąca.
w końcu ja też kupuję jedzenie za pieniądzę - taka jak i ona.


wiesz, nie wiem co na to prawo, ale badz pewien, ze ona dostajac od ciebie
470 zl miesiecznie wydaje na 6cio latka duzo wiecej. to, ze sie raz na trzy
miesiace zajmiesz dzieckiem nie robi z ciebie bohatera, zreszta sam
widziales, kiedy opiekowales sie dzieckiem, ile to kosztuje. to co j ej
placisz starcza na okrojone przedszkole (zalezy gdzie mieszka). to byla
twoja dobra wola zajac sie dzieckiem i zabrac je do siebie, mogles rownie
dobrze przyjechac do jej miasta i co wieczor dziecko oddawac matce - wtedy
tyle bys nie wydal.

pozdr.
a.


Użytkownik "RomanG"

§ 1. 1. W publicznych przedszkolach organizuje się, w ramach planu zajęć
przedszkolnych, naukę religii na życzenie rodziców (opiekunów prawnych). W
publicznych szkołach podstawowych, gimnazjach, ponadpodstawowych i
ponadgimnazjalnych, zwanych dalej "szkołami", organizuje się w ramach
planu
zajęć szkolnych naukę religii i etyki:

1) w szkołach podstawowych i gimnazjach - na życzenie rodziców (opiekunów
prawnych),
2) w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych - na życzenie bądź
rodziców (opiekunów prawnych), bądź samych uczniów; po osiągnięciu
pełnoletności o pobieraniu religii i etyki decydują sami uczniowie.
Z przepisu wynika, że to rodzice, którzy chcą posyłac dziecko na religię,
muszą wyrazić wolę w tej sprawie.


dla mnie wynika z tego, ze na zyczenie rodzicow organizuje sie nauke
religii, ale  konstytucja pozwala malolatowi nie chodzic na takie lekcje - w
przepisie 2) jest wyraznie "bądź rodziców" "bądź uczniów".
Moja córka przyniosła kilka lat tem z liceum notakę od księdza-katechety
żebyśmy jako rodzice się wypowiedzieli na temat tego że córka nie chce
uczęszczać - żona odpisała by "ksiądz" uszanował decyzję córki. Coś tam
jeszcze marudził ale nikt się nim nie przejął  ;-))
*** blad ***


17 gru 2002 o 01:12 GMT
Tomasz Pyra

| konkretniej dreczy mnie problem nie wypuszczania uczniow ze szkoly.
| czy dyrekcja panstwowej szkoly publicznej ma prawo nakazac cieciowi, zeby
| zamykal na kazdej przerwie drzwi na klucz i nikogo nie wypuszczal?
A w zlobku i przedszkolu wolno dzieci przetrzymywac wbrew ich woli? ;-)
No to masz juz odpowiedz.


A to w żłobku albo w przedszkolu zdarzają się pełnoletnie dzieci?? :o
Bo wiesz, to o czym pisze Platin zdarza się też w liceach (ja jeszcze
operuję w starych kategoriach ;) ), a tam już część uczniów jest
pełnoletnia...

usprawienie za nieobecność na zajęciach (cóż, byłem w końcu pełnoletni :),
ale nie zawsze mogłem wyjść ze szkoły... taka dziwna polityka.

Pozdrawiam

Czarek Gorzeński



| To z punktu
| normalnego czlowieka bo z punktu widzenia brzuchatego gienierala tylko
| Krzesiny (albo moze Bemowo odbudować) - bo gdzie on bedzie stacjonowal
| na zadupiu...

To z punktu widzenia kazdego zolnierza zawodowego, a nie "brzuchatego
generala". Dosc duzy osrodek miejski oznacza prace dla zony, mozliwosc
wyboru szkoly dla dzieci z kilku dostepnych, dostep do paru dobr kultury,
lekarzy specjalistow, mozliwosc wyboru wiekszej ilosci hobby/zajec dla dzieci,
i tak dalej. Z punktu widzenia zolnierza zawodowego, a taka ma byc wkrotce
cala nasza armia, najlepiej kiedy bazy wojskowe sa w poblizu jakichs srednich
lub duzych miast.


Niekoniecznie. Wybudowanie takiej bazy gdzieś na zadupiu, oznacza
sprowadzenie tam kilku (jeśli nie kilkunastu) tysięcy ludzi, całkiem
nieźle zarabiających, razem z rodzinami. Szkoły, przedszkola, "dobra
kultury" i tak dalej powstaną już samorzutnie.



Załamałam się, w jednym z przedszkoli trojmiejskich trzeba zapisywac dziecko
z 2 letnim wyprzedzeniem. Nie wiem czy one jest takie super, ale chcialabym
zapytac, moze ktos z Was juz przebrnął przez oferty gdanskich przedszkoli
prywatnych i moze cos blizej powiedziec?
Najlepiej okolice wrzeszcz/morena/matemblewo.

pozdrawiam
MadziaK

Moje dzieci chodza do przedszkola prywatnego w Pruszczu Gdańskim. Największą zaletą tego typu placówki jest to, ze grupa liczy 10 osób, a nie 20... Że jest bardzo indywidualne podejście do każdego dzieciak, że paniprzedszkolna wie wszystko o dziecku, co dziecko lubi, czego nie, w czym trzeba Mu bardziej pomóc, itp. Ponadto wszystkie dodatkowe zajęcia (angielski, logopeda, gimnastyka korekcyjna, umuzykalnienie, zajęcia biblioteczne, teatrzyki, przedstawienia, wycieczki) to koszt czesnego, więc kwota jaka płacę za przedszkole 4290zl nie wydaje się duża. Dzieci maja tu drugi dom, bo nawet samo przedszkole jak dom wygląda: są do dyspozycji dzieci 3 sale, o każdej porze dzieci moga wejść do kuchni (lepiły pierogo z panią kucharką, piekły ciasto).Jest zdecydowanie bardziej rodzinnie niż w przedszkolach państwowych. Dlatego też wystartowaniu w tym przedszkolnym światku nie sprawiło Maluchom problemu.


Pozdarwiam,
CS



a ze tak powiem dziecko ma prawo do prywatnosci i nikt nie powienien miec
prawa do zdalnego ( ze szczegolna mozliwoscia dostepu osob trzecich)
podgladania swoich/cudzych dzieci


Hej, bez przesady, jak babcia idzie z wnuczkiem na spacer i gdy ten się
bawi a ona siedzi obok na ławce w parku i czyta "życie na gorąco" to też
narusza jego prawo do prywatności?
Co jak co, rodzice chyba mają prawo wiedzieć, co się robi z ich dziećmi
w przedszkolu, czy na zajęciach kółka plastycznego, rytmiki czy próbach
poznańskiego chóru chłopięcego, prawda?
- Szwejk


Użytkownik "PB"

 publiczne przyjmują zapisy tylko do końca tego tygodnia. Czy
to prawda?


Wszystko zależy od regionu, a czasem i samego przedszkola.
Mieszkamy w Warszawie, we wrześniu posyłamy Majkę,  a zapisy do naszej
placówki przyjmowane są do 2 kwietnia.
Już jakiś czas temu wypełniliśmy kartę zgłoszeniową i jak mówi pani
dyrektor - na 99% mamy zapewnione miejsce.

Czy potem już nie ma szans na miejsce?


Jeśli wszystkie miejsca będą zajęte to pewnie nie.
Ale rzadko się zdarza, by grupa od A do Z była zapełniona.
Często rodzice zapisują dzieci do kilku placówek i dzięki temu zwalniają
miejsca.

pozdrawiamy
Piotrosia
Majka - 2 latka
Iga - 3 m-ce
www.piotrosie.pl


Zawsze mi sie zdawalo, ze przedszkole to placowka edukacyjna, a nie
przechowalnia na
czas kiedy rodzice musza zabalowac/popracowac/odpoczac od wlasnych dzieci.


A co zrobisz, jak _musisz_ wyjsc wieczorem np na sluzbowe spotkanie, a nie
masz rodziny czy znajomych, co by sie dzieckiem zajeli? I do tego jestes
samotna matka? Daruj sobie ironie, bo nie wiesz, co Cie w zyciu spotka.
Bylo kiedys takie "przedszkole", bardzo sympatyczne zreszta, z naprawde
domowa atmosfera. Owszem, kilka razy z niego korzystalam jak musialam, i ku
mojemu wielkiemu zalowi sie zlikwidowalo z braku klientow. Co gorsza,
wlascicielka mowila mi, ze mieli mnostwo telefonow od oburzonych ludzi, ze
jak tak mozna... a jak trzeba to co?
W sumie lepiej zostawic dziecko pod _fachowa_ opieka
przedszkolanek/pedagogow, niz pod opieka sasiadki na przyklad ...

Pozdrawiam
Magda


Witam,

Jestem zaciekawiona kwestią czy kobiety (Wy drogie Panie, żyjące w pełnej
pośpiechu Warszawie) odkładają posiadanie dziecka w obawie przed utratą pracy?
Będę bardzo zobowiązana za wszystkie odpowiedzi.

Maria
e-kobiety.pl

PS: uzyskane drogą wywiadu elektronicznego odpowiedzi mogą zostać wykorzystane
w artykule dotyczącego nowej kampanii społecznej dla kobiet dyskryminowanych w
miejscu pracy.


Ze względu na strach przed utratą pracy to nie, ale raczej ze strachu za co ja
dziecko nakarmię, ubiorę itd. Pozostaje jeszcze kwestia dużych trudności z
miejscem w przedszkolu, a zdecydowanie nie każdego stać na nianię i niestety
niektóre "babcie" nadal pracują, bądź mają bardzo dużo zajęć na emeryturze :)
Pozdrawiam Kasia /Warszawianka, lat 28, dawno po ślubie i jeszcze wstrzymująca
się.../


Ano dlatego że rodzice tak naprawdę mają swoje dzieci w nosie.
Niestety, rodzice wysyłający dziecko do przedszkola tak naprawdę
chyba tylko chcą się "pozbyć problemu" i mało kiedy interesuje
ich coś więcej, niż cena za miesiąc.


Uogolniasz.

Skutkuje to tym, że

działają i mają się nieźle te przedszkola, w których nie ma grup
wiekowych, tylko 1 grupa, w której są wszyscy - a trudno jest
tak poprowadzić zajęcia, na których wszyscy by skorzystali -
albo młodsze dzieci nic nie rozumieją, albo starsze się nudzą,
albo zajęcia tylko ogłupiają te dzieci. Mają się nieźle przedszkola,
w których włącza się telewizor, byle tylko mieć spokój z dziećmi.
Przedszkola, w których dzieci za karę zamyka się w łazience.
Przedszkola, w których przedszkolanki piją kawę, czytają gazety,
plotkują, palą papieroski (!!!).


Gdzie sa takie przedszkola??

Magda


Zeby wiedzial co mu manometr na butli z tlenem pokazuje? Zeby wiedzial
ze lewitowac nie da rady? Ze ogien jest goracy???

Jasne, po co fizyka, po co zatem chemia (czyli fizyka zewnetrznych
warstw elektronowych w istocie" po co znajomosc jezyka miejscowego po
co...
Wiesz co - do kopania rowow maja ciut mniejsze wymagania, moze tam sie
najmij?

--
Darek


CZLOWIEKU ja po prostu zapytalem normalnie a ty mi jakies teksty o kopaniu
rowow. Pytanie jak pytanie, zadalem uprzejmie TO CZY TY TEZ CWANIACZKU nie
umiesz  odpowiedziec uprzejmie?!?!
Jakos dziecko w przedszkolu wie ze ogien jest goracy bez specjalnych zajec z
fizyki

bez pozdrowien
To tacy jak ty czynia internet potencjalnym zrodlem zagrozen i
niebezpieczenstw.


Moja córka tam chodzi. Mogę powiedzieć tyle:
Zalety:
1. Dziecko jest zadowolone.
2. ... najedzone (twierdzi że moja żona a jej mama gotuje gorzej)
3. Są dodatkowe zajęcie z gimnastyki korekcyjnej i angielskiego
4. Opłaty są o 20-25 % mniejsze niż w mieście.

Wady:
1. Dziecko śmierdzi niemiłosiernie jakąś stęchlizną po powrocie z
przedszkola - prawdopodobnie jest tam grzyb. Jeśli twoje dziecko jest
alergikiem, albo często choruje będzie chorować częściej.
2. Jeśli spóźnisz się z odebraniem dziecka "bo były korki" to możesz
usłyszeć: "Należy się 20 PLN", ale to można uznać za całkiem uczciwe z ich
strony.

... reszta tak jak w każdym "standardowym" przedszkolu.


Jezeli zdecydujesz sie wozic dziecko/dzieci dalej, to polecam
przedszkole 147 przy Zakrzewskiej 13, 841 04 32. Maja takze
zerówke.
Moja córka chodzi tam trzeci rok. Przedszkole oczywiscie nie jest
idealne, ale najlepsze w okolicy, a z rozmowy z mniej lub bardziej
przypadkowymi rodzicami wnioskuje, ze jedyne sensowne o jakim
slyszalam. Mam doswiadczenia z dyzurów wakacyjnych i w okolicy
nadaje sie do czegokolwiek jeszcze przedszkole na czerniakowskiej 20
(choc wyglada niespecjalnie) i na nabielaka.
Na Zakrzewskiej przyjmuja dzieci na wszelakich dietach, jest rozsadna
i mila kadra pedagogiczna i panie pomagajace. Odbywa sie duzo
koncertów, teatrzyków, jest sporo zajec dodatkowych.
Maluszki kochaja panie i przedszkole - jak jeszcze trafi sie na p.
Danusie, to jak Pana Boga za nogi :-))

Jesli moglam pomóc, to sie ciesze.
Pozdrawiam
K



[...]
otóż stali tam niebiescy chłopcy w celu rozładowywania korku w strone
Klecińskiej ,a ich działanie polegało poprostu na zatrzymywaniu
samochodów ,które jechały na zielonym ale ewidentnie nie miały szans na
opuszczenie skrzyżowania przed zmianą świateł i blokowały reszcie pas.
Ciesze się ,że w końcu się tym zajeli - może czytają grupę bo już kiedyś
    o tym było:-)
Widziałem jeszcze taką akcję na pl.Legionów


Ja też się cieszę, że policja w końcu weszła na skrzyżowania, by rozładować ruch;)
Ale IMHO wybrali nie tę opcję;/
Tym samym piszą się prawie na wszystkie skrzyżowania, bo kierowcy od nich będą
oczekiwali interwencji, miast samo się dyscyplinować i stosować KD;p
Mandaty byłyby lepsze, bo:
- przypomniało by kierowcom, że takie sytuacje są ujęte w KD
- nauczyło by ich myślenia przyszłego i wyobraźni
- na następnych skrzyżowaniach kierowcy stosowali by się do KD i skrzyżowania
nie byłyby blokowane
- wpłynęło by trochę kasy
Echhh... Strasznie mnie denerwuje, jak niektórych cwaniaczków trzeba traktować
jak dzieci w przedszkolu - pani przypilnuje;/


Ciekawe, jak się będą socjalizować dzieci świadome tego, że przez
cały czas może je obserwować mama albo tata.  Pewnie nie będzie im
się chciało opowiadać tacie, co się dziś wydarzyło w przedszkolu.


Tomek - zostaw :-((( to siakas paranoja!!!... naogladali sie hamerykanskiej
telewizji ...
jak rozumiem tata-mama w pracy (albo w domu) wlacza sobie monitorek i beda
caly czas spogladac co robi ich pociecha w przedszkolu...
normalne stosunki miedzyludzkie (np. opiekunka przedszkolna - rodzice)
zastapione zostana totalna kontrola???
Skoro ktos nie ma zaufania do instytucji (np. przedszkola) ktora zajmie sie
nauczaniem i wychowywaniem jego dziecka to niech sam to osobiscie czyni!!!
cale szczescie, ze w przedszkolu do ktorego uczeszczala moja corka takich
urzadzen nie bylo!!!
pozdrawiam! zbisa


Hej
Szukam młodej osoby , która od czasu do czasu mogłaby zostać (głownie
wieczorem lub po południu ew. na całą noc) z dwójką dzieci.
Chłopcy są bardzo żywotni, wiec powinna to być osoba z refleksem i nie
dająca się łatwo wyprowadzić z równowagi;)
Doświadczenie mile widziane.
Niestety, nie jestem w stanie ustalić konkretnych "dni pracy" - szukam
osoby, która "w miarę potrzeby" się nimi zajęła. Rozumiem też, ze skoro
będzie to praca dorywcza, to ta osoba może nie mieć czasu wtedy , kiedy ja
będę potrzebowała, ale niestety, ja nie zawsze potrafię określić, kiedy taka
pomoc może być mi potrzebna. Najlepiej, żeby ta osoba mieszkała w okolicach
Muchoboru, Nowego Dworu.
Dzieci chodzą do przedszkola, więc, będą to raczej popołudniowe godziny i
ew. od czasu do czasu jakiś weekend.

Wstępna "stawka" to 4 zł za godzinę
Moje potforki  można zobaczyć tutaj
http://misiczka.com/dzieci/fotki/galeria.html

pozdrawiam cieplutko
misiczka z Wrocławia


W przedszkolu moich dzieci zawisło dziś ogłoszenie, że w Pulsantisie
(przychodnia na Ostrowskiego) organizowane są zajęcia na basenie dla dzieci
od 3 miesiąca życia. Zajęcia odbywają się z udziałem rodzica.
Więcej informacji wklepię jak spiszę wszystko z ogłoszenia ;-)

pozdrawiam cieplutko
misiczka z Wrocławia


Polak potrafi wiec napewno sie da :))


To czekam w poniedziałek rano na Ciebie i ową rykszę ;-P
Dzieci mają na 9:00 do przedszkola, napisz ile zajmie Ci przejazd spod Astry
na Grabiszyńską :-D

pozdrawiam cieplutko
misiczka z Wrocławia


Nazywam się Ewa. Prowadzę Punkt Przedszkolny na Popowicach we
Wrocławiu. Jest to opieka nad małą grupą dziec (5-6 dzieci) w wieku
3-5 lat, sprawowana przeze mnie w moim mieszkaniu, które jest
dostosowane do potrzeb przedszkolaków. Tym samym wychodzę naprzeciw
potrzebom intensywnie pracujących rodziców, zwłaszcza kobiet, które
współczesny rynek pracy skłania do ciągłego podnoszenia kwalifikacji,
wyjazdów na szkolenia, konferencje itp. Moja działalność daje rodzicom
poczucie bezpieczeństwa i pewność, że dziecko jest pod dobrą opieką:
przygotowanie pedagogiczne, kameralna, domowa atmosfera, i głębszy
emocjonalny kontakt dzieci z opiekunką. To forma działalności jest
bardzo popularna w krajach Europy zachodniej. Jeżeli chcesz mnie
poznać i powierzyć mi swoją pociechę, zadzwoń. Przepełnione
przedszkola? Zostaw dziecko u mnie. Fajne zajęcia, zdrowe żywienie,
ładne place zabaw, basen, lodowisko, malownicze tereny! Możesz
zostawić swoje dziecko do wieczora, istnieje również możliwość opieki
w sezonie wakacyjnym. Od sierpnia nowy nabór...
 tel. 71/ 790 46 40

Użytkownik "Lagoda" <niespamowac lagoda malpa list

taki biedniutki, malutki a ja nie mam czasu, przecież nie pójdę tam
najpierw porozmawiać, tylko wyśle pączusia pocztą....


no pięknie :-) daj tu takiej dziecko.
poszłam tam, gdzi eoferta mnie zachęciła od razu i nie musiałam się
dopytywac o rzeczy najwazniejsze.

zanim w ogóle wezmę pod uwagę, czy pójdę pogadać, to stwierdzę, czy warto. A
tu nie ma żadnej informacji, czy warto. Co pani oferuje poza swoim czasem?
nic o warunkach, wykształceniu, pzrygotowaniu, no to mnie się nie chce iśc i
rozmawiac, wolę się skupić na tych ofertach, które coś wiecej mówią. I

czytacza banialukami. To też nie zachęca.

zajmą, ale czy nalezycie?

a jakie kierunki rozwoju dziecka? Jakiś rozwój zainteresowań?

każda szanująca się placówka reklamuje się jakimś przygotowaniem do
zajmowania się dziećmi.

Poza tym zamiast pisac wiesniackie teksty, to może po prostu napisz coś o
swoich kwalifikacjach i legalności działania? Czyzby atak za obronę?

Moje poszło dziś do przedszkola, które wcale nie musi się reklamować, a
jednak i tak rozmawia z kazdym rodzicem, daje fiszki, co oferuje, jakie ma
przygotowanie i zapewnia o swojej fachowości.


Zapraszam mamy i maluszki do naszego żłobko-przedszkola w Wysokiej
na ul. Chabrowej na nowym ogrodzonym osiedlu.

Mamy lokal odebrany przez Sanepid pod względem jedzenia, wyposażenia
i bezpieczeństwa. Grupa max 15 dzieci, 3 panie pedagog/psycholog do
opieki i zabaw. Do tego umywaleczka na wysokośi kolan dorosłych,
niska i mała wc - w sam raz dla maluszków, a także lampa
bakteriobójcza - z polecenia dr Koralewskiej, aby dzieci jak
najmniej chorowały.

Opiekujemy się dziecmi w godzinach od 7:00 do 17:00, Zapraszamy
dzieci w wieku od 1-5 lat. Młodsze dzieci od 8 m-ca zapraszamy na
zajęcia adaptacyjne z rodzicem

zapraszam i pozdrawiam
Agnieszka
tel. 0 609 850 000



Zapraszam mamy i maluszki do naszego żłobko-przedszkola
CIACH
Zapraszamy dzieci w wieku od 1-5 lat. Młodsze dzieci od 8 m-ca zapraszamy na
zajęcia adaptacyjne z rodzicem


BTW
Zawsze sie zastanawiałem, co robią mamy dzieci po urlopie macierzyńskim
(bodajże teraz 4 miesiące z hakiem), jak chcą znaleźć cywilizowany
żłobek dla dzieciaka poniżej 1 roku życia... i dalej sie zastanawiam...
Teraz chyba żłobek trzeba rezerwować zanim się zajdzie w ciążę :D



| Zapraszam mamy i maluszki do naszego żłobko-przedszkola CIACH

| Zapraszamy dzieci w wieku od 1-5 lat. Młodsze dzieci od 8 m-ca zapraszamy
| na zajęcia adaptacyjne z rodzicem

BTW
Zawsze sie zastanawiałem, co robią mamy dzieci po urlopie macierzyńskim
(bodajże teraz 4 miesiące z hakiem), jak chcą znaleźć cywilizowany żłobek
dla dzieciaka poniżej 1 roku życia... i dalej sie zastanawiam...
Teraz chyba żłobek trzeba rezerwować zanim się zajdzie w ciążę :D


Idziesz do jednego ze żłobków wymienionego na wroclaw.pl, wypełniasz
papierki, czekasz i co jakis czas dzwonisz czy są miejsca. Ja miejsca
szukałem 2 dni i pociechę zapisałem w tym tygodniu do grupy startującej
02.01.2008, zatem nie jest
dramat.

Żłobki obłożone są, ale teoretycznie, tzn. rodzice zgłaszają w kilku
placówkach na raz i jak juz dzieciak dostanie miejsce, to "zapominają" ten
fakt zgłosić w pozostałych i kolejka nie maleje. Druga rzecz to rotacja -
bardzo dużo dzieciaków nie jest dłużej niz miesiąc i miejsca się
systematycznie zwalniają.

Pod żadnym pozorem nie wolno dać się telefonicznie zbyć, bo to jest pierwszy
odsiew i tym bardziej nie słuchać co mowią panie w centrali na Krowiej, bo
nijak się to ma z rzeczywistością.


Witam,

Poszukujemy osoby, która by miała czas i chęci aby (oczywiście odpłatnie):
1. od czasu do czasu odebrać nasze dziecko z przedszkola i chwilę z nim pobyć
u nas w domu (do czasu powrotu rodziców).
2. od czasu do czasu zostać w domu z przeziębionym dzieckiem,
3. od czasu do czasu zostać w domu wieczorem z młodym (przy jakiś wyjątkowych
okolicznościach).
Najchętniej kobieta, najchętniej z okolic krzyków / ołtaszyn / wojszyce /
huby. Koniecznie z dobrym podejściem do dzieci !  

Z góry dzięki jak kogoś takiego znacie.

Kubuś ma 4 lata i jest fajnym dzieckiem. A my fajnymi rodzicami :)

kontakt: greg[malpa]post.pl


Użytkownik "misiczka" pisze...

|    Witam i prosze o opinie zanim posle tam pocieche ;-)
Mnie odradzano posłanie tam dziecka. Ponoć tam się bardzo często zmienia
personel i dzieci nie mają poczucia bezpieczeństwa - znim się przyzwyczają
do jednej pani, już mają następną. Ale to opinia z drugiej ręki, warto
więc
jeszcze popytać, może coś się zmieniło.


Raczej pod tym względem nic się nie zmieniło. Dodam tylko, że
personel jest "na oko" w wieku 20-30 lat co dużo mówi o doświadczeniu
w pracy z dziećmi. Miałem okazje widzieć prowadzone zajęcia
przez obcokrajowca, (to przecież przedszkole językowe) chyba studenta,
i w zasadzie dzieci rządziły :)
Ale dla przeciwwagi podam, że rodzice, z którymi rozmawiałem
są zadowoleni z tego przedszkola.

Trudna decyzja, prawda ?

Ircys



masz racje - jedyną rzeczą do przeskoczenia pózniej są koszty dojazdu i
koszty  eksploatacji budynku (chocby ogrzewanie, remonty) - przy np.
zaciagnietym wysokim kredycie jest to problem dla znacznej grupy osób


...a jeszcze jak się planuje rodzinę z dziećmi - zapewnienie im
odpowiedniego przedszkola/szkoły/zajęć pozalekcyjnych...

-Janek-


Witam

...a jeszcze jak się planuje rodzinę z dziećmi - zapewnienie im
odpowiedniego przedszkola/szkoły/zajęć pozalekcyjnych...


Jezeli dom wybudujesz na glebokiej wsi to moze i to bedzie problem,
ale gdyby sie znalazl tak z 10 km od miasta to juz nie tak bardzo.

Pozdrawiam

Marcin



Spieszę Cię uświadomić, że żyjemy w czasach, w których szansę na
przetrwanie mają jedynie NAJLEPSI. Przy czym, NAJLEPSZY nie jest tu
synonimem NAJMĄDRZEJSZEGO, tylko NAJPRZEBIEGLEJSZEGO.


NAJLEPSZY=NAJMADRZEJRZY=NAJPRZEBIEGLEJSZY=NAJBARDZIEJGODNYZAUFANIA.

Bo nie sztuką
jest rozwiązać zadanie wykorzystując posiadaną wiedzę. Sztuką jest
nie posiadać takiej wiedzy, a mimo to znaleźć sposób, żeby rozwiązać
zadanie. To się nazywa przystosowanie do życia! :P


to sie nazywa krętactwo i oszukiwanie - szczerze życze wpadki - np.
czytającego grupe wykładowcy/nauczyciela.

Pozdrawiam. Bez odbioru. Ania


Bez odbioru. Bez pozdrowien.

p.s. że też w przedszkolu(bo na taki poziom wyglądasz dziecko jeżeli
     chodzi o podejście do rzeczywistości - bez obrazy :P ja sam
     jakiś stary też nie jestem:P) macie już programowanie.

p.s.2. może zajmij się czymś absolutnie bezużytecznym np. j. polskim ?
       (vide pouczanie o myleniu pojęć)

p.s.3. ... nie odpowiadaj. PLĄK (Aniu/Mariuszu/Rafale/Anielo)*
       Katowice+okolice są pełne dzieci upośledzonych? (przepraszam
       te naprawde upośledzone za porównanie do tego motłochu.).

*) niepotrzebnego kretyna skreślić/wielka litera przy imieniu
   całkowicie przypadkowa.



No faktem jest ze slupki KZK sa ladniejsze od MZK... ;-)

Ale i tak wyglada to conajmniej dziwnie.


...chyba po 7 piwach wypitych na "eksa":-) Słupki KZK są szpetne jak noc.
Wyglądają jakby dzieci z przedszkola wysmarowały na zajęciach z plastyki.
Poza tym logo...... wygląda okropnie. Dwie rozjeżdżaj się strzałki do góry i
na dół - co to KZK zaczyna obsługiwać windy w wieżowcach, że tylko w górę i
w dół. Afe.....MZK ma skromne zgodne z kodeksem drogowym oznacznie
przystanków (bo nie ma znaku z napisem KZKGOP w tym akcie prawny).

piotr


 Witam, dnia 17-Gru-99

 na temat "Re: Bamut zajety ! { za AFP }":

Wiesz ze wszystkie nowoczesne galezie przemyslu (media,
telekomunikacja, komputery) sa w 99% uzaleznione od zachodu? Nikt w
rosji nie produkuje cyfrowych central telefonicznych.. czy ORT
posluguje sie rosyjskimi kamerami? czy jelcyn pisze rosyjskimi piorami
wiecznymi?


Już W.I. Lenin (to taki łysy pan z bródką, którym straszy się dzieci
w przedszkolu, gdy są niegrzeczne) jeździłÂ Rolls-Royce'ami, a chyba trzy
modele miały podwozie gąsiennicowe.



Hm. Bo ja wiem? Ryza - 500 stron - kosztuje 12 zł. Ile czasu zajmie
jednemu dziecku zagryzdanie wszystkiego?


Moje dziecko potrafi zagryzdać 5-15 kartek dziennie. Jak ma "dobry"
dzień (np. siedzi chora w domu zamiast w przedszkolu) - to nawet
20-30. W grupie przedszkolnej jest 25 dzieciaków, w tym przedszkolu
grup jest 4. W przedszkolu dzieciaki mają różne zajęcia, chyba że
pada, powiedzmy, że średnio dziennie jeden dzieciak zużyje 8 kartek.
Weźmy pod uwagę "współczynnik redukcyjny na mniej aktywne dzieci"
rzędu 0,3-0,5 - czyli dziennie przedszkole zużyje około pół ryzy.
Czynne średnio 20-22 dni w miesiącu - czyli 10 ryz miesięcznie,
~100 ryz rocznie. Myślę, że przedszkole ma ważniejsze wydatki niż
1200 zł rocznie na kartki do rysowania, jeśli rodzice mogą przynieść
kartki "częściowo" zużyte.

Pozdr,



Przez 5 dni woze rano jedno dziecko do przedszkola (4 km), a drugie do
szkoly (nastepne 7 km, 1km od mojej pracy). Po pracy jade do przedszkola,
zabieram corke i wioze na dodatkowe zajecia, z trudem wyrabiajac sie
czasowo. Masz dla mnie jakas rozsadna alternatywe zamiast samochodu?


Daj dziecku rower, samo pojedzie. Po drodze zwymysla kierowcow :)

D.


W tym, ze odstawienie dziecka do przedszkola i dojechanie do pracy KM
zajeloby mi jakies 1,5 do 2 godzin. Samochodem zalatwiam to w 15 minut, a
w 25 jesli parkuje zamiast pod praca (SPPN) na parkingu strzezonym i ide
stamtad na piechote.
Jeszcze jakies superalternatywy?


Nie przyzwyczailes sie jeszcze, ze niektorzy chcieliby dysponowac Twoim
czasem i narzucac swoja wole?
Niedlugo w niedziele nie pojdziesz do sklepu, bo zabronią....



| Prosty przyklad - wziety z zycia - jak zorganizujesz mi taka akcje:
| - odstawic dziecko do przedszkola - 4km od domu, dojechac do pracy (8
| km z domu, jakies 7 z przedszkola, ktore nie jest po drodze do pracy)
| na godzine 7:15 (o tej porze musze juz byc gotowy do pracy, wiec jesli
| rowerem - po prysznicu)
| Nie widzę problemu. (rowerem - 30 minut jazdy rowerem przez 11km, w tym z
| fotelikiem i dzieckiem 4 km. ŻADEN problem.)
a z dwoma i w garniturze? :)


Z dwoma to problem, ale w ganriaku się da...
Kiedyś pojechałem na kwalifikacyjną w garniaku i po dojechaniu stwierdziłem,
że ewentualny dojazd PKSem plus dojście zajęłoby mi 2x tyle czasu a
upociłbym się jak głupi pedałując na pieszo...

W odpowiedzi na pismo z dnia wto 23. listopada 2004 18:26 opublikowane na
pl.comp.os.advocacy podpisane Mariusz Kruk:

| Chiałbyś, żeby taki 'pan' uczył Twoje dzieci informatyki?
| Rozumiem taki poziom w przedszkolu, ale nie wyżej...

Ja tam bym chciał, żeby nikt nie uczył moich dzieci "informatyki".


Czyli tak przez Was wyszydzane umiejętności obsługi komputerów są
nieprzydatne i każdy uczeń, nawet humanista powinien od razu mieć zajęcia z
profesorem informatyki i to najlepiej rozpoczynając od razu od złożonych
zagadnień algorytmicznych, bowiem kto by się w jakieś pętle i silnie bawił?



Tristan Alder pozwoliła sobie popełnić co następuje:

| Chiałbyś, żeby taki 'pan' uczył Twoje dzieci informatyki?
| Rozumiem taki poziom w przedszkolu, ale nie wyżej...
| Ja tam bym chciał, żeby nikt nie uczył moich dzieci "informatyki".
Czyli tak przez Was wyszydzane umiejętności obsługi komputerów są
nieprzydatne i każdy uczeń, nawet humanista powinien od razu mieć zajęcia z
profesorem informatyki i to najlepiej rozpoczynając od razu od złożonych
zagadnień algorytmicznych, bowiem kto by się w jakieś pętle i silnie bawił?



Było na ten temat wiele dyskusji (także tu na pcoa).
Albo uczymy w szkole "umiejętności praktycznych" i wtedy dajemy sobie
spokój z wieloma rzeczami, które teraz są w programie zamieniając je
m.in. na coś w rodzaju obecnej "informatyki" (tyle, że przydałoby się to
jakoś sensownie nazwać), maszynopisania, jazdy samochodem, obróbki
skrawaniem... Albo zostajemy przy uczeniu "wiedzy ogólnej" i wtedy
obsługa Worda nie ma racji bytu w programie szkolnym.



... W dole szumi rzeka, w górze fruwa ptak
A Piotr Krzyżański sobie idzie i śpiewa sobie tak:
| Chiałbyś, żeby taki 'pan' uczył Twoje dzieci informatyki?

Jeśli jest dobrym nauczycielem? Oczywiście.

| Rozumiem taki poziom w przedszkolu, ale nie wyżej...

A co "wyżej"? Studiowanie WinAPI i analiza flag wywołań funkcji? Czego Twoim
zdaniem powinni się uczyć gimnazjaliści/licealiści?


Nie wiem - nie ja układam plani zajęć, ale myślę, że
na poziomie gimnazjum nauczyciel powinien wiedzieć
gdzie jest zakładka security w XP i jak działa zatrzymanie
systemu XP - w razie gdyby uczeń zapytał.
Zobacz co potrafi 14-latek:
http://www.it-faq.pl/EditModule.aspx?tabid=1&mid=1170&def=Cs_ITSCS_CM...
http://www.it-faq.pl/EditModule.aspx?tabid=1&mid=1170&def=Cs_ITSCS_CM...
Słyszysz ten śmiech na sali lekcyjnej, kiedy taki
brzdąc tłumaczy panu od informatyki gdzie jest załadka
security?....

Piciu


problem jest złożony. nadaje się, ale nie do końca.

od kilku lat z powodzeniem używam linuksa w domu do: mediów (filmy,
muzyka, tv, radio), internetu (www, poczta, komunikatory, p2p),
ściągania i retuszu zdjęć z aparatu, produkcji dokumentów .doc (bo tak
to trzeba nazwać).

niestety, córka ma 5 lat i w tym roku idzie do szkoły. z tego powodu
wkrótce planuję, niestety, uruchomienie drugiej maszynki z windowsem.
nawet nie chodzi o gry - wcale mi nie zależy, żeby dziecko spędzało
czas na tym zajęciu - ale o programy edukacyjne. w przedszkolu
dzieciaki już grają w rozmaite literki/numerki i podejrzewam, że w
klasach 1-3 nastąpi zwiększenie potrzeb: jakieś altasy, słowniki,
materiały pomocnicze itp. - i przewiduję trudności z ich
uruchamianiem.

faktem jest, że windowsa znam lepiej niż linuksa. faktem jest też, że
go nie lubię. niemniej jednak nie mogę sobie pozwolić na odcięcie
córki od głównego trendu. a zwłaszcza nie chciałbym narażać jej na
przejścia znane z wątku "nauczycielka kontra linux" dyskutowanego tu
kilka lat temu. (btw: szukałem właśnie tego wątku i trzeba wpisać w
wyszukiwarce 'konta' a nie 'kontra' bo jest literówka w temacie całego
wątku ;)


no to chamem jestes zwykłym :-)
a jesli gość się spieszył w ważnej sprawie? żona mu się kociła, dzieciak
rozbił głowe w przedszkolu?


Kiedys sobie tak pomyslalem ze powinno byc cos takiego jak spoleczne
uprzywilejowanie np. zielony kogut (niebieski i czerwony zajety) wlasnie na
takie okazje nprawde wazne, oczywiscie nie na zasadach karetki czy pogotowia
ale na czysto kolezenskich co na zasadzie koledzy dziecko mi sie rodzi
potrzebuje szybko do szpitala i ma miejsce jest wpuszczony taka solidarnosc
kierownikow.
itp idt. np. kazde uzycie zglaszane po uzyciu oczywiscie i max 3 razy w
roku. problem w tym ze nasze spoleczenstwo cale by na zielono migalo.

Ale w Szwajcarji by sie sprawdzilo i pewnie na polwyspie skandynawskim tez
nie byloby czesto naduzywane.
Tylko ta Polska zachlannosc.

Buniek


Co gorsza czasem wychodzę wcześniej z pracy, aby się z
nią spotkać... to już zbrodnia ciężka, bo w tym czasie mógłbym zarobić
trochę więcej kasy, a ja jej nie chcę! To straszne!


Spójrz na to tak:

W obliczu bezrobocia, konkurencji i globalizacji, którego z pracowników
pracodawca ewidentnie pozostawi na stanowisku i sowicie wynagrodzi?

Czy tego, który parę razy przedzwania do żony, zwalnia się dla niej z pracy,
bierze wolne gdy ona choruje, musi się zająć dzieciakiem... czy takiego,
który jest zawsze do dyspozycji. Jest gotów zrezygnować z urlopu, przełożyć
go, nie musi się zwalniać do chorej żony czy odwozić dzieciaki do
przedszkola?

No? Którego byś zatrudnił mając na uwadze fakt, iż mają identyczne
wykształcenie, umiejętności i doświadczenie?

Wiesz, mnie nie płacą za papierek i tytuł mgr ale za to, że np. w niedzielę,
kiedy wszyscy smacznie śpią, ja mogę ni z tąd ni zowąd wsiąść w pociąg i
pojechać do Gdańska albo siedzieć w biurze do 21:00 nie musząc uspakajać
kobity czy ululać dzieci.

Uważam, że tak powinien wyglądać pracownik XXI wieku - pracownik, któremu
baba ani bachory nie krępują brania nadgodzin, rezygnacji z urlopu, Bożego
Narodzenia, Sylwestra, nie utrudniają wykonywania obowiązków.

Zrozum, właśnie dlatego wszelkie przepowiednie Atrura Brydy, że "życie da mi
w d**ę" uważam za bezsens, bo ciężko znaleźć pracownika mającego ponad 25
lat, który nie jest skrępowany tzw "obowiązkami rodzinnymi".

Rico.


Tego typu wiedzę powinien posiąść każdy, choć nie życzę nikomu, aby musiał z niej kiedykolwiek korzystać. Obecnie szkoli się w formie zabawy nawet dzieci w przedszkolu. Dzięki nowym przepisom unijnym coraz częściej przeprowadza się szkolenia PPP w zakładach pracy, jednak mimo to wiele osób jest ciągle niedoinformowanych w tej dziedzinie. Przestrzegam jednak- jeśli nie potrafisz udzielić pierwszej pomocy, nie rób tego- możesz poważnie zaszkodzić. Wezwij odpowiednie służby i zabezpiecz miejsce wypadku, resztą zajmie się ratownik lub lekarz.

Mariusz według mnie wcale nie jest lepiej iść do pracy i nie być przy swoim dziecku, jeśli jest taka możliwość to warto siedzieć z dzieckiem w domu i zając sie wychowaniem go. widocznie nie masz pojęcia jakie cudowne jest bycie z dzieckiem, widzieć jego pierwsze kroki, uśmiech, usłyszeć nowe słówka, ale zrozumie to tylko osoba która ma silna wież ze swoim dzieckiem...
oczywiście rozumiem jeśli ktoś ma trudna sytuacje i musi iść do pracy, ale jeśli komuś brakuje porostu na życie na wysokim standardzie to głupota...

zawsze możesz oddać dziecko do przedszkola za 350 zł miesięcznie i masz taniej, tylko jaka masz pewność ze opiekują sie Twoim dzieckiem w 100 % mając jeszcze cała gromadkę na oku...

Ja tez mam to szczęście ze mogę być z moja Alunia.

Place 58 euro miesiecznie za internet, w ktorym moge siedziec, az do szczernienia. W cenie sa rowniez rozmowy telefoniczne na terenie Niemiec.
Nie wolno mi natomiast dzwonic do Polski przed tzw. tanie numery.

P.S. Udostepnianie socjalnie slabym internetu z zalu, bo maja zle uwazam za przegiecie.
Niech sie zajma dziecmi, lub poszukaja pracy, doplacic mozna do lekarstw lub przedszkola, ale nie za internet!!!!!

Mam taki mały problem. Chcę oddać dziecko do żłobka lub przedszkola. Odwiedziłem wszystkie placówki w naszym mieście zajmujące się opieką naszych milusińskich i okazało się że w każdej z nich jest kolejka około 30-40 osób a grupy wiekowe zaczynają się od 3 roku życia. Jedynie w przedszkolu na os.1000-lecia jest grupa 1-2 latka lecz tam kolejka sięga 70 osób. Pytam więc jak ma się do tej sytuacji cała ta polityka prorodzinna gdzie rodzice pracuję a dzieckiem nie ma kto się zająć. Gratuluję panom prezydentom (Tokłowicz, Hildebrant) mądrych decyzji w kwesti zamykania żłobków i przedszkoli. Budujmy nowe skrzydła urzędu miejskiego!! Niech Wolę Wejherowo się rozrasta!! A reszta nie zrzeszonych w partii niech radzi sobie sama!!

Jestem niestety mega przeciwniczką tego typu placówek.

Jesteś mega przeciwniczką aczkolwiek dla córeczki szukałaś takiej placówki... no cóż oferta przedszkoli jak i dodatkowych zajęć dla dzieci rośnie i mam nadzieję -wręcz życzę Ci ,abyś znalazła odpowiednie przedszkole dla Ciebie i swojej córci

Pozdrawiam

Mieszkamy w Wejherowie, umieszczenie dziecka w przedszkolu graniczy tu z cudem. Starsza córka chodziła 2 lata do przedszkola (3 i 4 latki) Jakie było nasze zdziwienie kiedy znalazła sie w tym roku na liście rezerwowej (30 osobowej) bez szans na wejście do grupy. Dlaczego NIKT nie bierze pod uwagę DOBRA DZIECKA . Jak można odrzuci dziecko tak bardzo związane z grupą i przedszkolem ? I jak powiedziec dziecku że zostało odrzucone? Dodam że z dotychczasowej grupy odrzuconych zostało 14 dzieci.Młodsza córka tez nie została przyjęta , ponadto niestety rządzi tu PIENIĄDZ!!!Dzieci rodziców "sponsorujących" przedszkole oczywiście są na liście dzieci zakwalifikowanych. Lista dzieci przyjętych została wywieszona dopiero 18 maja (co nam rodzicom nie dało szansy na dostanie sie do innej placówki) nikt nie raczył nas powiadomic że takie odrzucenie może miec miejsce, że dzieci nie przechodzą z grupy do grupy. Czy dzieci w wieku przedszkolnym nie potrzebują stabilizacji? czy co roku muszą przechodzic stres związany z nowym miejscem i grupa? PARANOJA Niech sie tym w końcu ktoś zajmie bo my rodzice czujemy sie bezsilni!!!! - co mamy robic?

tutaj jest tak
nie pracujesz- przysluguje ci 15 godzin w tygodniu w przedszkolu, nie pomoze blaganie, wycie, czy tlumaczenie, ze pracujesz, ale na czarno
dostajesz prace- dziecko moze isc od razu do przedszkola na "caly etat", od razu znajda miejsce
dla nich to logiczne, nie masz pracy, zajmij sie dzieckiem; masz prace, oni zajma sie dzieckiem

Od 1 grudnia otwarto nowe przedszkole na ulicy Szkolnej 86 w Bolszewie. Sa tam 3 duze sale: bawialnia, jadalnia i sypialnia. Zajecia ruchowe (typu gimnastyka na materacach, rytmika-taniec, podstawy angielskiego). Wlascicielka dla dzieci gotuje sama. Potrawy domowe, nie jakis tam catering. Panie mile i sympatyczne. Potrafia okazac dziecku zyczliwosc. Przytula dziecko kiedy jest smutne. Maja bardzo dobre podejscie do malcow. Polecam.

sam założył tą rodzinę?

fifty-fifty? A ponosi dziecko przez 4 i pół miesiąca? Będzie się męczył razem z nią przy porodzie? Zrobią mu cesarskie cięcie, przejdzie przez powikłania [jeśli będą?]. Tutaj z założenia nie ma mowy o sprawiedliwości.

Przychodzi w życiu każdego małżeństwa [prawie kazdego] moment, kiedy kobieta musi odejść z pracy, oczywiście mam na myśli 'argument brzucha', bardzo słuszny w tym momencie akurat. I może się zdarzyć, że po macierzyńskim nie ma gdzie wracać. Zresztą - jak ona pójdzie od razu do pracy, to kto się zajmie dzieckiem? Tobie się wydaje, że dziecko wymaga opieki 24h tylko przez czas porodu i kilka miesięcy po?
To jest już wywrócenie całego życia obojga rodziców do góry nogami. I trzeba się nowymi obowiązkami jakoś podzielić. Jasne, że są żłobki czy przedszkola, ale tam się dziecka na 10 godzin nie posyła.

Zresztą, Mona dobrze mówi.

[ Dodano: 2006-12-01, 22:02 ]

troche poczytałem i sie wypowiem. juz jakis czas temu stuknelo mi cwierc wieku (25). Jak sięgnąć pamiecia to juz w przedszkolu rozgladałem sie za laskami. Powiedzmy ze tak udało mi sie poznac ok 30-35 dziewczyn. Ubogo jak nie wiem co A moj najdalszy wyczyn to normalne namietne całowanie sie + wedrówka rak. Do tej pory nie wiem co jest nie tak ze nie udaje mi sie przejsc pewnej granicy. Zazwyczaj slysze od dziweczyn że możemy zostać kolegami albo centralnie przestaja sie odzywać i dązą do zerwania kontaktu zaraz po 1 spotkaniu. ostatni i jedyny pseudo zwiazek mialem w `99 bo trwal az 2 miechy i od tamtej pory albo walcze z wiatrakami albo bije glowa w mur.
Ps nie trzymam sie jednego typu dziewczyn - dla przykladu powiem ze mnie nawet olala laska która kuleje i jest nieciekawa - zwiazek z nia to opieka jak nad dzieckiem ale nawet ona mnie wystawila do wiatru tumaczac ze jej sie podobaja tylko ci ktorzy sa zajeci tyle ze ci zajeci maja juz co robic i obserwujac ja przez 3 lata nie zauwazylem zeby budzila zainteresowanie.
Wniosek -> jestem chyba inny bo nie wierze ze bedac w roznych sytuacjach i momentach stale slysze ten sam tekst - az mi sie juz on znudzil.

zwrot "chodzenie" jest strasznie irytujący i mam wrażenie, że zarezerwowany bardziej dla dzieci z podstawówki.

Bo trzeba okreslic co dany zamiar znaczy! a zapytanie, które w koncowym efekcie brzmi, a wczesniej jest poprzedzone innymi slowami, zachowaniami "bedziemy z sobą chodzić?" czy też "chce z Tobą chodzić" wydaje mi sie calkiem na miejscu, bo:
okresla zainteresowanie i chec poznania, która zmierza ku temu by byc razem w późniejszym czasie!
Jak ktos zaproponuje bycie razem... to jest to za duzo na tym etapie znajomosci.
Mysle, ze dzis pomija sie pewien etap, a przechodzi od razu do tego drugiego, co stwarza wiele wlasnie nieporozumien.Chodzenie z sobą okreslalo bowiem stan dwojga ludzi wzgledem siebie, nikt nie był zajety ani wolny dla potencjalnych rywali/ rywalek. Oznaczał - ze dwoje ludzi próbuje sie razem dostroic - pokochac ! bo to, ze sie wzajemnie sobie podobają i wyrazają zainteresowanie sobą skutkowało tym, iż ze sobą chodzą!
Dzis >>? co mamy ? wysmiewanie tegoz jak ze dobrego etapu. Coś naprawde madrego uznane zostalo za dziecinade przedszkolną , moze i slowo "kocham Cie" zaczniemy wysmiewac i uważac za godne przedszkolaków
reszta w domysle ....

Czyżby w planie były następne odwiedziny w błotnistej piaskownicy? Chętnie bym tam zbłądził i przyłączył do sparingu, o ile Wasz plan zajęć na tym nie ucierpi. Laska na enduraku w randze asystenta instruktora to nie lada gratka!
Technicznie to jestem w przedszkolu, ale nadrabiam zapałem bo na maxa kręci mnie gonitwa po bezdrożach (ostatnio objeżdżam Strzeniówkę). :smileee:
Pozdro dla wszystkich pochlapanych i uchachanych!!!!!!!!!


ofc! Nawet planuję spędzić w najbliższym sezonie duuużo czasu - musze poćwiczyć psychacza przy ekspozycji
Wspólne brykanie - z rozkoszą! :blu_rock: choć polecam teren , bo stacjonarne, techniczne treningi mam z dziećmi i dziewczętami, a chyba się nie bardzo kwalifikujesz do tych grup
ech.. Strzeniówka... no łezka się w oku kręci - spędziłam tam cały pierwszy sezon.. to tam odkryłam, że istnieje 3 bieg i coś takiego jak hamulec przedni ech...
Nie wiem czy bryknę do piachu w ten weekend - mam szkołę i jestem po 2 mega-dyżurach czyli w stanie zombi.. zobaczymy - pewnie się zerwę ale na jeden dzień.. ale reszta żuli raczej zawita tam w komplecie.

A! i nie kokietuj ty tu mnie tym przedszkolem - nieźle wymiatasz, masz świetne warunki fizyczne, korbę na jeżdżenie, dobrze opanowane moto i mocnego psychacza - jak opanujesz jeszcze na maxa technikę będziesz POTWOREM!

Filip757 - kurteczki są grane obowiązkowo, tak jak ciepłe gacie, legginsy, rajtuzy, termoaktywne bluzy i dużo-dużo warstw wszystkiego (uuu sexi! ) - ale tylko na przelotkach. Jak ćwiczymy techniku - rozkurczamy się, bo Koniu wyciska z nas ostatnie poty :ok!!:

Cięzko was zrozumieć.Chcecie mieć facetów, którzy zarobiaą zajmą się domem.Ja zaś znam mało kobiet, które świetnie zarabiają i potrafią zająć się dziećmi i domem TO jak są gdzieś takie?Te które są świetnie zawodowo mają przechlapane najczęściejżycie prywatne.


Ja wiekszosc zycia pracuje w stajniach wyscigowych. W miedzyczasie zdazylam urodzic i odchowac jedna latorosl Latorosl nieraz wstawac musiala o 5 rano, kiedy byla w wieku przedszkolnym i przed-przedszkolnym

Kopnelam mojego malzonka w d... i zylam na zasadzie, umiesz liczyc-licz na siebie

Na pewno nie czekalabym na ksiecia z bajki, ktory wylozy kase na stol, bo mi ambicja na to nie pozwala a poza tym nie pracujac dostaje kota

Na tylnej szybie w samochodzie mam zolty znak: EX HUSBAND IN A BOOT (czyli:"byly maz w bagazniku" )

jezu czytajac Ciebie 19naprzod20 i Janow to az mi was zal Czy wy widzicie jakies plusy tego co sie robi by uatrakcyjnic te mecze ;/ czy tylko umiecie narzekac ( Cheerleaderki- niee Djki zle puszczaja muze boze dajcie im juz swiety spokoj zajmijcie sie tym co wy robicie na meczach czyli NIC tylko szukacie tego komu sie noga powinela bo byla za cicho muza puszczona bo niepuszczono piosenki Naprodu ;/ matko problemy macie jak dzieci z przedszkola typu a dlaczego swieci slonce ;/ Dziewczyny beda robily to co same chac i beda puszczac to co beda chcialy a nie to co wy sobie zarzyczycie !!!

pozdRo MARTA i ZOCHA
Solidarnosc bab

Witam,
na początek kilka postów:

1. (IP 62.111.154.12 - troll mode on)
From: "Renya" <renya(at)poczta.fm
Newsgroups: pl.sci.weterynaria
Subject: Re: dlaczego zdechł?

2. (IP 62.111.154.12 - troll mode on)
From: "Renya" <renya(at)poczta.fm
Newsgroups: pl.sci.weterynaria
Subject: zoo

3. (IP 62.111.154.12 - troll mode on)

Newsgroups: pl.soc.seks.towarzyskie
Subject: mam problem z orgazmem!!

4. (IP 62.21.24.192 - troll mode off)
From: Renya <renya(at)poczta.fm
Newsgroups: pl.soc.dzieci
Subject: [spam] Poznań sprzedam fotelik 9-18

5. (IP 62.21.24.192 - troll mode off)
From: Renya <renya(at)poczta.fm
Newsgroups: pl.soc.dzieci
Subject: Re: jakie przedszkole w Poznaniu?

w tym mój, żeby się tu nie przepisywać niepotrzebnie

From: "TomaSz." <usenet_mail(at)op.pl
Newsgroups: pl.sci.weterynaria
Subject: Re: zoo

Dałoby radę jakoś tego trolla dorwać i unieszkodliwić?
Bo robi Bogu ducha winnej dziewczynie koło pióra, o czym pewnie Renata
jeszcze nawet nie wie - na razie nie udało mi się z nią skontaktować.

Jeżeli ktoś znajdzie czas i zechce się zająć trolowatym delikwentem, to z
góry dziękuję i życzę owocnego polowania - bo moje umiejętności hakerskie
dozwolone na stopniu (nie)wtajemniczenia zwanym LAME, osiągnęły już
maksymalny pułap ;-)

Aha, na pytanie które pewnie zaraz padnie, tj.:
*Czym jest wg ciebie hacking* odpowiadam:
 - hacking wg mnie, to coś, co w odpowiednich rękach sprawia, że to o czym
wszyscy wiemy, a o czym oni nie chcą mówić, jest bardziej nawet niż tamto
drugie, o czym oni mówią, ale tamci ich nie rozumieją, bo widzą tylko to,
czego istnienia inni nawet nie podejrzewają, a to bardzo niedobrze, z czym
zgadzają się tylko nieliczni, o których tu nie było w ogóle mowy - (zawsze


Dziekuje za rady i pomoc i slowa zachecajace do dalszych zmagań.

W gminie w ktorej zamieszkuje jest raczej trudno cokolwiek zalatwic. Ci
ludzie maja troche inne problemy i nie rozumieja innych.
Akurat tu podobno jestesmy jedynym przypadkiem ludzi mlodych ktorzy pracuja
i chca oddac dziecko do przedszkola. "Moja" gmina to kilka wsi, a na wsi
zadko którzy mlodzi pracuja i mieszkaja sami, bez dziadkow pod bokiem.
Przedszkole sluzy bardziej do oswajania sie dziecka z innymi dziecmi.
Dlatego przedszkole ktore jest (to 10km od mojego zamieszkania) czynne jest
w godzinach 7:30-15.

Poczta też jest czynna codziennie od 8 do 15. Ciekawe jak ktos pracujacy
moze odebrac polecony. To nie jest jednak problem w tej gminie, bo jak na
razie jestesmy jedyni ktorzy mieli z tym problem.

Co do drugiej gminy tej w ktorej pracuje z mezem to dla niej argumenty
zostawiania u nich niemalych pieniedzy (zakupy, karty postojowe na samochod,
zajecia dodatkowe pozaprzedszkolne dla małej, wydatki na kino,
teatr,............) nie sa argumentem. To na prawde jest chory kraj.
Mialam nadzieje ze bez przemeldowywania sie obejdzie. Jestem troche
idealista i jak przystoi na mlodego czlowieka mialam cien nadzieji, że
wygram z wiatrakami, ze pomoge sobie i tez troche innym, ktorzy maja podobny
problem.

Z kasami chorych jest o tyle lepiej, ze maja troche szerszy zasieg i to ja
decyduje do ktorej kasy chce, zeby pracodawca wplacal pieniadze. Nie zalezy
to od mojego zameldowania. Cos o tym wiem, bo przez jakis czas zameldowana
bylam 210 km od miejsca w ktorym mieszkalam i pracowalam i wybieralam kase
chorych. Po reformie zdrowia moje dziecko przeszlo dwie operacje i jest pod
stala opieka medyczna i ja akurat nie moge powiedziec zlego slowa na kase
chorych.

Może komuś przyjdzie do glowy jakas litera prawa, ktora jeszcze moglabym sie
podeprzec w tej nierownej walce. Ja na razie znalazlam fragment naszej
kochanej konstytucji  (art. 32 ust.), z ktorego wynikaloby iz, obciążenie
nas dodatkowymi kosztami jest niezgodne z konstytucyjnymi zasadami równego
traktowania przez władze publiczne oraz zakazu stosowania dyskryminacji w
życiu społecznym. Pieknie to brzmi, ale chyba niewiele znaczy.

pozdrowienia

Irmina



Czy ktoś mógłby mi autorytatywnie i wyczerpująco wyjaśnić, czy ja, jako
rodzic dziecka, które nie chce chodzić na naukę religii katolickiej w
szkole mam OBOWIĄZEK złożyć w tej sprawie pisemne oświadczenie?
Słyszałem, że nie muszę tego robić.
Ceniłbym sobie podanie nie tylko konkretnego przepisu, który zwalnia mnie
z tego obowiązku ale również jego treść.


ROZPORZĄDZENIE MINISTRA EDUKACJI NARODOWEJ

z dnia 14 kwietnia 1992 r.

w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych
przedszkolach i szkołach

(Dz. U. Nr 36, poz. 155, z 1993 r. Nr 83, poz. 390 oraz z 1999 r. Nr 67, poz.
753)

obowiązuje od dnia 9 maja 1992 r.

Na podstawie art. 12 ust. 2 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie
oświaty zarządza się, co następuje:

§ 1. 1. W publicznych przedszkolach organizuje się, w ramach planu zajęć
przedszkolnych, naukę religii na życzenie rodziców (opiekunów prawnych). W
publicznych szkołach podstawowych, gimnazjach, ponadpodstawowych i
ponadgimnazjalnych, zwanych dalej "szkołami", organizuje się w ramach planu
zajęć szkolnych naukę religii i etyki:

1) w szkołach podstawowych i gimnazjach - na życzenie rodziców (opiekunów
prawnych),
2) w szkołach ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych - na życzenie bądź
rodziców (opiekunów prawnych), bądź samych uczniów; po osiągnięciu
pełnoletności o pobieraniu religii i etyki decydują sami uczniowie.

..............

Z przepisu wynika, że to rodzice, którzy chcą posyłac dziecko na religię,
muszą wyrazić wolę w tej sprawie.


Tego nie wiemy, ale  z Irakiem to moga wyjsc same paradoksy. Jak np.
niedobici przez amerykanskich zoldakow arabscy partyzanci (w Iraku na
goscinnych wystepach) napadna gdzies na przedszkole w  Osetii to co?


To wg ciebie prewencyjnie, rzecz jasna, trzeba bombardować wszystkie wesela
w Iraku?!

| Swoją drogą powinny się nią zaciekawić odpowiednie służby specjalne
| cyt."Nagle Musa, kierowca, pochyla się i szepce mi na ucho, choć nikogo
w
| pobliżu nie ma: - Zmieniamy taktykę. Będziemy tak, jak Palestyńczycy,
| zabijać poprzez szahidów. Szykuje się duża akcja. W Moskwie."

Ale co my tu mamy - jakis donos na rodaczke do policji i to zagranicznej,
o nieladnie.  Moze toba jakies polskie sluzby powinny sie zajac :)



potrafisz czytać i rozumieć konkretnego tekstu?!Może czytanie naciąganych
artykułów tak zamuliło twój mózg, że już sam wymyślasz dopisujesz to co ci
się podoba?

Jesli zginelo kilkaset tysiecy Czeczenow to jaki procent z tego z
pewnoscia sa dzieci?


I znów komentujesz nie to co czytasz.
Nie zginęło kilkaset tysięcy.Nawet autorka w tym naciąganym artykule
przyznaje około 100 tyś. do kilkuset mocno brakuje.

Niemozliwe?  Armia Czerwona stosowala zabawki-bomby juz w Afganistanie w
latach 80. To bardzo znana sprawa, pisalo o tym wielu korespondentow


Jasne, a jeśli Amerykanie zastosowali bomby atomowe w Japonii to trzeba ich
skrytykować za bombardowania jądrowe w Iraku?!
Logika przednia nie ma co.
Sorry ale nie zamierzam dalej z tobą dyskutować bo nie ma o czym. Jeżeli
ktoś sam sobie wymyśla fakty, a potem do tego się odnosi to może powinien
się zamknąć w wychodku i dać pełny upust swojej fantazji? Przynajmniej smród
pozostanie w środku.


Anna Studniarek:


| Tak, kontekst obcojęzyczny. Wystawienie na teksty (brzmiące, wizualne).
| Interakcje. To prawda, że np. dzieci, które emigrują do innego kraju, uczą
| się szybciej języka niż dorośli, którzy emigrują. Ale dorośli zwykle mniej
| mają kontaktu z tym drugim językiem, gdyż zajęci są przede wszystkim pracą,
| a dzieci bawią i uczą się cały dzień i przez cały dzień mają kontakt z tym
| drugim językiem (w domu bawią się np. z obcymi rówieśnikami, oglądają
| kreskówki itp).

Nie do konca sie zgodze. Pamietam z zajec z glottodydaktyki kilka
artykulow na ten temat (niestety nie pamietam autorow). Byl tam podany
przyklad Portorykanki, ktora wyemigrowala do Stanow, pracowala jako
sprzataczka i przez caly czas poslugiwala sie angielskim. Otoz ona
osiagnela poziom znajomosci jezyka umozliwiajacy jej porozumienie sie,
ale caly czas robila bledy gramatyczne i wtracala hiszpanskie slowa.
Po prostu nie miala w tych warunkach nie miala mozliwosci nauczyc sie
jezyka lepiej. Konkluzja byla taka, ze dorosli oprocz zanurzenia
potrzebuja tez bardziej tradycyjnego nauczania.


A może dzieje się tak po prostu dlatego, że dorośli zazwyczaj filtrują nowo
przyswajane słowa przez sito własnego języka? I wolą przyjmować nowe rzeczy "na
rozum" niż "na wiarę"? I pamięć już "nie ta"? I już im się zwyczajnie NIE CHCE
(uczenie się nie sprawia już tyle radości, co dziecku)?

Po wyeliminowaniu powyższych zastrzeżeń byłbym skłonny zgodzić się raczej z
Lucyną niż z uczonymi autorytetami od glottodydaktyki - na której się nie znam,
ale mam za to wyrobione zdanie na temat niedoceniania błędów w założeniach przy
interpretowaniu wyników badań w różnych dziedzinach nauki, hue, hue :-)
Koronny przykład:
Mucha po wyrwaniu skrzydeł i nóg traci węch, bo przestaje iść do miodu ;-)))
A mój syn wcześniej nauczył się czytać, również po angielsku z odpowiednią
wymową, niż mówić pełnymi zdaniami (na długo przed pójściem do przedszkola). I
to wcale nie dzięki jakiejś nowatorskiej metodzie dydaktycznej, tylko chęci i
zainteresowaniu ucznia i uczącego.

Adam Skalski


o 10:15 tylko ... dzieci....
mają czas; studenci i osoby pracujące raczej mają ionne zajęcia :-(


Dzieci też nie, bo o tej porze siedzą w przedszkolu albo szkole :))))

Ola


W sumie lepiej zostawic dziecko pod _fachowa_ opieka
przedszkolanek/pedagogow, niz pod opieka sasiadki na przyklad ...


Owszem, z tym że kluczowe jest tu stwierdzenie "jak musisz".
To jest przedszkole na wyjątkowe sytuacje.
Np. trzeba pojechać, zabrać drugie dziecko z kolonii, bo się połamało na
nartach, jest późno, a jazda w obie strony może zająć 1,5 dnia.
Albo trzeba się pojawić na bankiecie służbowym, który zaczyna się o 19.00.
Obecność obowiązkowa.
Albo  matka trafia nagle do szpitala. Ojca nie ma. Albo wyjechał i  dotrze
najwcześniej następnego dnia. To lepiej żeby na ten czas dziecko znalazło
się w prywatnym całodobowym przedszkolu, niżby miało przeżyć koszmar
zapoznając się z którąś z krajowych placówek zbiorczego przechowywania
dzieci (jak dom dziecka czy pogotowie opiekuńcze).
Mówiąc w skrócie, każdemu może się taka sytuacja zdarzyć, ale rzadko komu
zdarza się często. Dlatego takie przedszkole-pogotowie w nagłych wypadkach
miało by szansę się utrzymać, ale gdyby wszyscy o nim  wiedzieli. Bo zwykle
ktoś, kogo taka sytuacja spotyka nie wie o przedszkolu, a jak się dowie i
raz skorzysta, to potem może mu się długo taka potrzeba nie przytrafić.
Takie przedszkole musiałoby mieć też możliwość przyjechania po dziecko.
Nawet dodatkowo płatną, ale zawsze. Musiałoby się reklamować jako
przedszkole-pogotowie w nagłych wypadkach (przez co ludzie nie kojarzyliby
go z zastępczym domem dziecka) oraz zapewniać możliwość bezpiecznego
przechowania dziecka nawet tylko przez kilka godzin. Mogłoby też być dobrym
rozwiązaniem dla rodziców, którzy pracują w niejasnych godzinach, zawsze
grozi im, że szef ich nagle zatrzyma i czasem może się zdarzyć, że dziecko
zostanie odebrane np. o 20.00. Tacy rodzice woleliby pewnie wiedzieć, że
dziecko jest nadal bezpieczne i nie trzeba w potwornym stresie szukać kogoś,
kto odbierze dziecko z przedszkola do 17.00 czy 18.00. Nawet godziny po
zwykłym czasie mogłyby być dodatkowo płatne. A jako "normalne przedszkole"
mogłoby sobie działać w ramach zwykłego abonamentu.
Tak czy inaczej działa tu zasada. Jeśli proponujesz coś więcej niż inni, to
wszyscy powinni wiedzieć, że to Ty proponujesz i dokł. co więcej. Ale to już
raczej są uwagi dla tego, kto zapoczątkował wątek :)
Pozdrawiam,
Marta



Szara strefa to w Polsce 15-20 proc. rynku pracy. Skoro w Warszawie
zatrudnionych jest 1 mln 119 tys. (dane z września), na czarno pracuje
ok. 200 tys. osób. To jedna piąta wszystkich "czarnych pracowników" w
kraju (GUS podaje, że 2003 r. bez umów pracowały 924 tys. osoby).


Jest jeszcze pewna grupa ludzi, którzy normalnie pracują, jak
na etacie, ale mają umowę-zlecenie. Czy takich też ktoś policzył?

Pani Teresie płaca przedszkolanki nie starcza na życie. Po 30 latach
pracy (jest pomocnicą wychowawcy) zarabia na rękę 898 zł.


No właśnie, ciekawy zawód.
Wymagane wyższe wykształcenie - i to nie wystarczy dyplom pedagogiki,
trzeba mieć odpowiednią specjalizację lub jakieś studia podyplomowe.
Praca bardzo trudna - o ile z dzieciakami można jakoś sobie "poradzić",
to często najtrudniejszy etap pracy to spotkania z rodzicami,
którzy czasem mają pretensje o wszystko. To w zasadzie dotyczy
każdej pracy z klientami, która jakoś jest niedoceniana u nas,
a jednak nie każdy się nadaje do takiej pracy.
Jest to praca odpowiedzialna (i to jak!). Na głowie tej przedszkolanki
jest bezpieczeństwo dzieci - dziecko może sobie zrobić krzywdę
na placu zabaw, może spaść ze schodów, pobiec w jakimś nieokreślonym
kierunku, pobić się z innym dzieckiem...
Jest odpowiedzialna również dlatego że dzieci są w wieku, gdy
charakter jest bardzo plastyczny. Przedszkolanka może mieć
wpływ na całe przyszłe życie dziecka, jeśli mu skrzywi charakter!
Dlaczego więc zawód wymagający dużych kwalifikacji, trudny
i odpowiedzialny jest tak słabo opłacany?
Ano dlatego że rodzice tak naprawdę mają swoje dzieci w nosie.
Niestety, rodzice wysyłający dziecko do przedszkola tak naprawdę
chyba tylko chcą się "pozbyć problemu" i mało kiedy interesuje
ich coś więcej, niż cena za miesiąc. Skutkuje to tym, że
działają i mają się nieźle te przedszkola, w których nie ma grup
wiekowych, tylko 1 grupa, w której są wszyscy - a trudno jest
tak poprowadzić zajęcia, na których wszyscy by skorzystali -
albo młodsze dzieci nic nie rozumieją, albo starsze się nudzą,
albo zajęcia tylko ogłupiają te dzieci. Mają się nieźle przedszkola,
w których włącza się telewizor, byle tylko mieć spokój z dziećmi.
Przedszkola, w których dzieci za karę zamyka się w łazience.
Przedszkola, w których przedszkolanki piją kawę, czytają gazety,
plotkują, palą papieroski (!!!).

Być może to ogólna cecha Polaków, że zgadzamy się na bylejakość...

Pozdrawiam,
Artur


Co roku spędzam w Niemczech ze dwa tygodnie, w różnych miastach. Niemcy,
zgadza się, mają ogrom samochodów, ale do kiosku na drugą strone ulicy idą
pieszo. Poza tym nie jeżdżą w te i we wte jak porąbani, bo większość spraw
da się załatwić bez długotrwałego poszukiwania właściwego adresu. Mają
monstrualną sieć autostrad, która łyka tranzyt - nie ma więc problemu
zakorkowanych miast. A pustych tramwajów nie zauważyłem - po prostu
częstotliwość kursowania jest duża, a układ wnętrza 1+2 czy 2+2 umożliwia
większości pasażerów zajecie miejsc siedzących, co odbieramy jako "pustość".
Za to puste autobusy na prowincjonalnych trasach to standard.


No wlasnie. A w GB, gdzie autostrad jest mniej i w ogole, wszyscy zapieprzaja
autkami w te i we wte. Po zakupy - autkiem, dziecko do przedszkola - autkiem. W
polaczeniu z praktycznie brakiem adekwatnej szynowej komunikacji miejskiej i
regionalnej w skali kraju, a takze poprzez niska akcyze na paliwa powoduje to
korki. I to masywne. Nottingham to miasto z ok. 300000 mieszkancow, a ulice
wygladaja tutaj jak w Wawie. Nawet w SOBOTNIE popoludnie na trasach do/z
centrum sa korki... I mimo, ze busy sa mile, przyjemne, niskopodlogowe,
czestojezdzace i tanie (1,20 GBP za przejazd - dla Anglika to nie jest
strasznie duzo...), to jednak guzik to kogo obchodzi, bo nie ma ani integracji
taryfowej, ani buspasow tam, gdzie ich najbardziej potrzeba.

Acha - a te dwie kolejne trasy tramwajowe co je w Nottingham mieli budowac
upadly - rzad w Londynie sie wypial i nie chce dac dofinansowania na projekty,
ktore okreslono jako "mozliwie niedochodowe" :P

Bywa i tak, koledzy i kolezanki... :P

Pzdr
Karol Tyszka

PS - litr benzynki oscyluje wokol 89-92 pensow... Niewiele wiecej jak w Polsce,
a jakie tu maja przeciez pensje... :D


Czy kiedykolwiek przyszlo ci do glowy ze to moze byc twoja wina ze jestes
tak traktowana.
Na szacunek trzeba sobie zapracowac.
Sama znajomosc jezyka angielskiego nie wystarcza.

A żebys wiedział. Przestało mi się podobać, kiedy zaczęto mnie traktować
jak
podczłowieka z byłych demoludów.


Zawezymy nasza dyskusje do NZ.

NZ ma dwa jezyki urzedowe. Angielski i maori.
Osob mowiacych biegle maori jest bardzo niewiele.
Nauke jezyka i kultury maoryskiej dzieci moga zaczac juz w <kohanga reo
czyli przedszkolu i kontynuowac to poprzez szkole podstawowa, srednia,
studia wyzsze.
Czyli system bardzo zblizony do polskich szkol z wykladowym jezykiem obcym.
Oczywiscie wszystkie dzieci maja w szkole obowiazkowe zajecia z jezyka
angielskiego.
Ponadto trzeba pamietac ze szkola to tylko jedno z miejsc gdzie dzieci sie
ucza.
Kontakt z rowiesnikami poza szkola, prasa, telewizja to tylko niektore z
przykladow gdzie dzieci na codzien uzywaja jezyka angielskiego.

Zadne dziecko nowozelandzkie nie jest pozbawione szans zyciowych z powodu
nieznajomosci jezyka angielskiego.
Takich dzieci nie ma.
Dzieci emigrantow lapia tak szybko angielski i tak szybko staje sie on ich
podstawowym jezykiem. Rodzice sa zalamani bo dzieci nie chca uzywac jezyka
rodzinnego.

Bo przecież z jednej strony najomośc
języka angielskiego nie jest obowiazkowa, ale z drugiej jest to język
urzedowy i jeśli się chce coś osiągnąć, to trzeba go znać. Bez tego raczej
trudno. I teraz jakies dzieci nie uczą się w ogóle angielskiego, bo tak
zadecydowali ich rodzice. A jak te dzieci dorosną, to może ich to pozbawić
wielu szans i całe życie moga mieć o to do nich pretensje. I nie mam na
myśli języków aborygeńskich, których zresztą jest kilka tysięcy, czy
maori,
ale np. chiński, tajski, hindu czy choćby włoski - bo stamtąd pochodzą
bardzo liczne grupy emigrantów.


Co to znaczy zgodne z prawem? Czyim prawem?
Jest to po prostu wymog i tyle. Jak nie lubisz nie musisz przyjezdzac.
Akceptowanie emigrantow nie jest obowiazkiem zadnego panstwa. Jest to
przywilej udzielany obcokrajowcom
Testy z angielskiego -  nie jest to tylko wymog dla Polakow, ale wszystkich
emigrantow z panstw gdzie angielski nie jest jezykiem urzedowym.

A poza tym, czy testy z angielskiego, kwalifikujące do
emigracji, są zgodne z prawem, skoro od Polaków chcących tam wyjechać
wymaga
się znajomości angielskiego, a od ich dzieci już się nie będzie?




A teraz sprawy konkretne. Na tle dzisiejszych awantur o kosciol, coraz
wazniejsze staje sie pytanie: jak sie uwolnic od kosciola?
(katolickiego). I nie mowie tu o zaprzestaniu praktykowania obrzedow
przez ow zalecanych, czy jakiegos konkretnego postepowania.
Wlasnie, czy to dobre okreslenie "zalecanych" ? Raczej takich do ktorych
nas zmuszano pod grozba wiecznego potepienia.
Dlaczego ten posting do pl.misc.paranauki ?
Bo moim akurat problemem jest fakt iz w trakcie uprawiania
najnormalniejszej pasywnej medytacji, czesto spotykam "stresy" o podlozu
czysto religijnym, i co mi przeszkadza sie ich pozbyc? Uwazajcie
panstwo: lekow o podlozu religijnym jest sie trudno pozbyc ze wzgledu na
leki o podlozu czysto religijnym! (LoPCR) Bo to jedyne, od czego
zdystansowac sie nie mozna. Przynajmniej nam, tak wychowanym a nie

ateizmie, bo ich od Boga nie oddziela sciana lekow !
Pozdrawiam i czekam na tworcze uwagi.
Marcel, lat 13.

No dobra, 26.


Jejku! Wreszcie znalazlem kogos kto ma podobne problemy!
Rozumiem Cie doskonale! Ja zostalem wychowany w tradycji
katolickiej. Lekcje religii, sakramenty, paciorek... Potem
swiadomie zaczalem zastanawiac  sie, zmieniac poglady, itd.
Jednym slowem "klasycznie" (jak twiedza katecheci) odchodzic
od Kosciola. Tj. zaczela odchodzic moja swiadomosc, bo
podswiadomosc tego nie zaakceptowala. Zaczalem zajmowac sie
huna i kontrola umyslu i trafilem na spore przeszkody. Po
gruntownym zanalizowaniu siebie doszedlem do wniosku ze moja
podswiadomosc boi sie grzechu bluznierstwa i kary. Ba, wiem (no

przeciwko zasadom, ktorych swiadomie sie wyparlem!
Uwazam, ze uczenie dzieci w przedszkolu a nawet w szkole religii,
a szczegolnie religii katolickiej, to zwyczajne pranie mozgu
i przestepstwo! Tak indoktrynacja moze okaleczyc na cale zycie.
Znam tez osobe, ktora wychowana w duchu katolickiego strachu przed
grzechem, obecnie niepraktykujaca i malo zajeta wiara, ktora ma
problemy na tle seksualno - moralnym mimo dojrzelgo wieku, wlasnie

dziecinstwa.
Ja dopiero teraz z trudem uwalniam moja podswiadomosc z moich
lekow.
Swego dziecka nie bede uczyl zadnej religii, a dopiero gdy
skonczy 7-8 lat zaczne mu przedstawiac przystepnie i
niezobowiazujaco  rozne systemy filozoficzno - religijne.

Pozdrawiam      NOSTY



JA na twoim miejscu zamiast mysłec jaki to kolejny specyfik podac swojemu
dzieciakowi zastanowiłbym się jaka jest przyczyna jego ciągłych
zachorowan.
Przedszkole, kontakt z duza iloscią innych dzieci a co za tym idzie z
róznymi wirusami bakteriami itp w przypadku prawidłowo funkcjonujacego
organizmu mogloby tłumaczyć co najwyzej zachorowania raz na jakiś czas ale
w
ządnym wypadku nie łumaczy ciągłych zachorowań. Coś takiego wskazuje na
problemy z układem immunologicznym.  PRzyczyny moga być tutaj rózne, np
stres, przemeczenie, nieprawidłowe odżywianie. Lepiej chyba zajac się
rzeczywistymi przyczynami powodujacymi zachorowania twojego dzieciaka niz
meczyć się ciągle ze zwalczaniem tylko ich skutków.


    OK Mike. Zgadzam się z Tobą. Należy leczyć przyczynę a nie skutek. Od
czasu jak rzuciłem temat srebra koloidalnego na grupę do chwili obecnej moja
wiedza na ten temat jest znacznie większa. Wygląda na to, że srebro
koloidalne to nie lek leczący skutki, i że to w ogóle trudno zaleczyć do
leków. Ten medykament uzupełnia braki srebra w naszym organiźmie. Braki
srebra wpływają właśnie na osłabienie naszego układu immunologicznego i
częste zachorowania.
    Kolejna rzecz, z którą się zgadzam to nieprawidłowe odżywianie. Kto z
nas dzisiaj ma jakiekolwiek szanse na prawidłowe odżywianie. To co kupujemy
w sklepach jest "napompowane" masą, aczkolwiek mam wiele obaw co do wartości
odżywczych tego, co kupujemy.
    Dziś piątek. Od środy zażywam srebro. Jestem od 2 tygodni przeziębiony i
kaszle. Za wcześnie cokolwiek mówić o jego działaniu. Nie chce ulegać
autosugestii.  Wczoraj pierwszy raz podałem dziecku. Na razie obserwuję, czy
nie ma reakcji uczuleniowych. Za jakiś miesiąc będę mógł wyrazić opinie o
jego działaniu i na pewno rzuce znowu temat na grupę. Będę miał konkrety.
Pomaga albo nie.
Tomek M.

Gdy Strażnik Czasu ogłosił 23 May 2001 15:51:06 +0200,

| Jakież dziecko będzie chciało wcześnie czytać, jeśli ma ruchome obrazki?
| Czy moje dziecko nauczyłoby się (nieprzymuszane, wręcz przeciwnie!)
| tak wcześnie czytać, gdyby u nas oglądało się telewizję? Pierwsze
| dobranocki pojawiły się w naszym domu po trzecim roku życia (brak
| wspólnych tematów w przedszkolu), a i to nieregularnie. Zaś poza
| dobranockami telewizor był martwy, świątek czy piątek.

Wybacz, ale wygląda trochę na ascetyzm. To, co teraz powiem to
oczywiście taka czcza gadka teoretyczna, ale rzecz w tym, żeby
pogodzić ze sobą w gustach dziecka i telewizję, i komputer, i wszystko
inne. Zabieranie wszystkiego to uproszczone wyjście.
Rafal 'Negrin' Lisowski                                  


Masz rację Rafale, że najlepsze byłoby dla dziecka komplementarne
wykorzystywanie wszystkich form przekazu, ale wymaga to olbrzymiej pracy
rodziców i przede wszystkim czasu. Po pierwsze, dziecko nie będzie dobrowolnie
czytało, gdy nie widzi na co dzień czytających rodziców. Po drugie telewizję
trzeba oglądać wspólnie z dzieckiem i po każdym programie długo z nim
dyskutować, o tym co sią zobaczyło. Podobnie jest z komputerem. Uważam, że nie
można zostawiać dziecka z komputerem samego, tak jakby komputer był zabawką.
Dziecku trzeba bardzo dokładnie zorganizować cały wolny czas i dać swobodę
wyboru zajęć dopiero wtedy, gdy będzie wiedziało z czego może wybierać. Nie
jest to trudne, bo dzieci bardzo lubią i bardzo chcą być z rodzicami. Chca
robić wszystko, co robią rodzice i tylko trzeba im na to pozwolić. Ponieważ
rodzice nie mają czasu dla dzieci, szukają różnych sposobów, by dziecko mimo to
prawidłowo się rozwijało. Zlikwidowanie w domu telewizora jest jedna z takich
form zastępczych, czasami skuteczną, ale tylko czasami.
Pozdrawiam
Grażyna



| I jeszcze jedno. Ciekawe, ze wiekszosc rowerofaszystow nie bierze pod
| uwage, ze ich oponenci nierzadko maja dzieci... i wiem dlaczego - po
| prostu _jeszcze_ ich nie maja.
| A jaki to problem?
Prosty przyklad - wziety z zycia - jak zorganizujesz mi taka akcje:
- odstawic dziecko do przedszkola - 4km od domu, dojechac do pracy (8 km z
domu, jakies 7 z przedszkola, ktore nie jest po drodze do pracy) na
godzine 7:15 (o tej porze musze juz byc gotowy do pracy, wiec jesli
rowerem - po prysznicu)


Nie widzę problemu. (rowerem - 30 minut jazdy rowerem przez 11km, w tym z
fotelikiem i dzieckiem 4 km. ŻADEN problem.)
A co do pocenia się - ja się zaczynam pocić dopiero dzieki blachosmrodom na
światłach :P
A teraz pytanie na odwrót:
Zaczynam pracę o 9:00, jak mam dojechac do pracy, jeśli wcyhodzę z domu o
8:00 a korki powodują, że autobus pokonujący drogę przez przedmieścia
dojeżdża na rogatki miasta o 8:45, a do metra mam jeszcze 8km a metrem
jeszcze 10km? Teleportem? helikopterem? Czy.... rowerem?

- wyjsc z pracy o 15:45, odebrac dziecko z przedszkola, dojechac do basenu
(5km od przedszkola), przebrac dziecko, zeby zdazylo na zajecia na 17.


Rowerem. To jest godzina na przejazd rowerem 5km... I 15 minut na przebranie
dziecka.

Aha - dla ulatwienia - nie ma KM pomiedzy domem a przedszkolem, tzn te 4
km, z wyjatkiem jednego przystanku tramwajem musialbym zasuwac (z
dzieckiem) na piechote. I z pracy, z domu i z przedszkola trzeba dojsc
daleko do przystanku, albo jechac mocno dookola.


Przemyśl sprawę roweru.

| Z tego co widzę rozeznanie w możliwościach rowerowania to masz. Ale
| marne.
ROTFL. Sadze, ze robilem kilkusetkilometrowe trasy na rowerze, jak Ciebie
(a przynajmniej wiekszosc 'masonow' nie bylo na swiecie. I wtedy jezdzilo
sie po jezdni i trzeba bylo miec karte rowerowa...


Ooooooooo.... Kolejny co to sie urodził jak świata dookoła nie było i sam
był we wszechświecie :D
[mylisz się...]


Witam

...
| Po prostu być może nie uświadomił sobie wcześniej tego, co w nim
| drzemie. Niestety z tym, z czym spotykałem się na codzień jest zupełnie
| inne. Chodzi tylko o to, aby przetrwać, aby być do przodu, aby wreszcie
| to skończyć. Mało komu chodzi o to, żeby się naprawdę nauczyć, zrozumieć
| i po prostu wiedzieć. Co nie znaczy, takich ludzi nie ma. Niestety
| jest ich porażająco mniej. Patrząc na swój rok, moim zdaniem ze

Myślisz, że wykładowców to nie boli, że muszą się użerac z totalną
tępotą większości studentów?


Właśnie.

Pracuję w prywatnej firmie i częściowo w ramach hobby mam zajęcia ze
studentami. Z roku na rok jest gorzej. Studeńci generalnie niczym się nie
interesują. Trzeba z nich na siłę zainteresowania wyciskać. Dopiero kiedy
zareklamuje się im, że da się zrobić coś ciekawego, że coś im się może przydać
w życiu, to wtedy niektórzy potrafią rozwinąć skrzydła.

Co do uczelni to jest problem, który wynika z zarządzeń odgórnych. W Europie
wydatki na naukę (nie edukację) wynoszą ok. 1-2% budżetu (poszczególnych
państw). w Polsce jest 0.3%. To jest kpina. Dlatego uczelnie nadrabiają to
przyjmując całą maszę studentów, bo wtedy pieniądze z edukacji mogą
podreperować finanse uczelniane. Nie ma się co dziwić, że tak dużo studentów
jest przyjmowanych.

Inną sprawą jest to czy ktoś jest pasjonatem, czy nie, tutaj studia nie wiele
mogą zrobić, choć znam ludzi, którzy stali się pasjonatami dzięki studiom.
Zainteresowania na studiach wynosi się z liceum/technikum, a tu zainteresowania
przynosi się z podstawówki, a w podstawówce zainteresowania pojawiają się
dzięki temu, że w przedszkolu dzieci patrzyły na otaczający świat i pytały
rodziców (do upadłego) "a co to jest i dlaczego". Jeśli rodzice byli
nieodpowiedzialni i nie odpowiadali na takie pytania to zabili chęć do
interesowania się czymkolwiek.

Co do specjalitów. To może kiedyś firmy zobacza, że młodzi pracownicy są lipni
przyjdą po pomoc do uczeli, a tam czasami są specjaliści. Firma zapłaci
uczelni za sp[ecjalistyczną usługę. Dobre uczelnie podreperują swoje budżety
nie będą musiały przyjmować tylu pseudostudentów, tylko takich, którzy coś
chcą osiągnąć. I będzie tak jak w USA. Tam nie jest ważne czy ktoś jest mgr,
czy nie, ważne jest jaką uczelnię skończył, ale też ważne jest że skończył.

Pozdrawiam.



| EwaP HF FH ponuro przygotowując się do nauczenia studentów rzeczy
| będących w programie szkoły średniej
Też przez to przeszedłem. Nawet proponowałem swojemu dziekanowi, żeby
zrobić kursy dokształcające (podobno na UW juz takie są - z
matematyki).


POmysł owszem, niezgorszy. I tak się cieszę, że nie jestem matematykiem.
Niestety, co ciekawsi studenci na moich zajęciach się nudzą, bo i muszą.
Jednego wręcz z zaliczeniem wysłałam do domu od razu, po cholerę ma
człek tracić czas. Teraz idzie na indywidualny, bo wreszice może
(skńczył drugi rok).

Gdy zacząłem sobie dorabiać w szkole średniej, to okazało się, że
musiałem naprawiać błędy podstawówki. W podstawówce nie uczę, ale
wiem, że nauczyciele mają jakieś pretensje do przedszkoli.


Co do przedszkola to chyba lekka przesada o tyle, że w tym wieku dzieci
mają jeszcze duże różnice osobnicze, więc nie wszystkie się _da_ wyuczyć
identycznie (obserwacja własna, mam sześcioletnią córkę).

A swoją drogą, to współczuję. Nauczanie pierwszego roku powinno byc
traktowane jako praca w warunkach szkodliwych dla zdrowia. Albo
wliczane do pensum ze współczynnikiem 2.


We Francji mają takie fajne kombinacje, inaczej sie liczy laborka,
inaczej wykład i w ogóle. Ale trochę dużo papierkologii... A pensum mam
i tak razy dwa. Znaczy, dwa razy więcej godzin niż wynosi. Między innymi
będę uczyć pierwszy rok "internetu". Ciekawe, czy nauczę ich lepiej
cytować i formatować postingi niż umieją tu obecni...

EwaP HF FH przed dzisiejszymi dwoma kolejnymi zajęciami z podstaw
fizyki...


A ja jeszcze raz wracam do sprawy przedszkoli.

Po pierwsze, nieprawdą jest (niestety że pierwszeństwo w przyjmowaniu do przedszkoli mają dzieci już do niego uczęszczające. Moje dziecko chodziło do przedszkola a w tym roku (pomimo dotrzymania wszystkich terminów - przedszkolanki sam dawały karty na czas) się do niego nie dostało.
Oznacza to, że nie dostanie się również do innych przedszkoli bo tam też rekrutacje są zamknięte. Prywatne przedszkole "Skrzaty" też ma komplet i nawet nie chcą rozmawiać o możliwości przyjęć, zresztą warunki lokalowe są tam nieciekawe.

Po drugie, nie jest to chyba sytuacja normalna jeśli lista "oczekujących" (czytaj odrzuconych) jest dłuższa niż przyjętych! Patrz przedszkole nr 2 - liczba przyjętych w każdej grupie 25, liczba oczekujących ok.30 do każdej grupy! Na 100 miejsc przypadało aż 280 podań!!!! Czy nasi urzędnicy są naprawdę głusi i ślepi (nie urażając osób naprawdę niepełnosprawnych), że nie potrafią dostrzec tego problemu???? Rośnie świadomość rodziców jak ważne dla rozwoju dziecka jest jego kontakt z rówieśnikami i dostosowany program rozwoju - a nasze miasto porafi tylko oszczędzać na naszych maluchach (każde dziecko w przedszkolu to dla miasta wydatek ponad 300 złotych dofinansowani...)
Taka sytuacja będzie rodziła patologie - i poprzednie posty są tego świadectwem, niestety.... Nic dziwnego, że zdesperowani rodzice uciekają się do "prezentów" itp. Naprawdę wcae mnie to teraz nie dziwi....

Po trzecie, chodzą słuchy (dosłownie plotki...), że mają powstać jeszcze dwa nowe przedszkola prywatne - ale nigdzie - ani na stronach kuratorium ani na stronach naszego urzędu nie ma żadnej informacji na ten temat. A budynki w których rzekomo miałoby się to odbywać świecą pustkami....

Bardzo serdecznie proszę, w imieniu rodziców przedszkolaków "odrzuconych" czy "rezerwowych" o zajęcie się tą sprawą Panie Redaktrze, bo od naszego urzędu naprawdę trudno się czegokolwiek dowiedzieć, niestety....

odwracajac kota ogonem, skoro oboje pracuja, niech sie jedno zwolni i zajmie dziecmi.
hmm , po to żeby ktoś inny niepracujący mógł oddać dziecko do przedszkola?? Chyba trochę za długo na słońcu przebywałeś.

Hmm... Rozmawiać? Może i tak, jak najwięcej, póki dzieciak nie nabierze uprzedzeń do starych... I mimo wszystko w większości przypadków potomstwo powiela schemat swoich rodziców. Pamiętam, że mama (były pedagog) nauczyła mnie liczyć, czytać i pisać kiedy miałem już 4-5 lat, potem wpajała mi, może nawet mimowolnie, różne życiowe aksjomaty... Aksjomaty ograniczające się do odróżniania dobra i zła... Chyba to wystarczyło. Niedługo kończę 19 lat i jestem dobrym człowiekiem Dobrym, mimo że od (chyba) 14 roku życia mój kontakt z rodzicami ogranicza się do kilku słów dziennie. Może i smutne, ale tak wyszło. Praca, kariera, wysoka pozycja urzędnicza zarówno mamy jak i ojca. Śmieszne, bo do 17-go roku życia nie dotknąłem nawet językiem alkoholu . Teraz jest inaczej, bo browar lubię, czy ew. dobre wino z moją ukochaną. Pojawiły się dragi... Ale tylko i wyłącznie Jazz (zioło). Za to fajki w ustach nie miałem Aha. No i ostry seks

Dobra nie ważne... Zboczyłem z kursu. Jak dla mnie, wychowanie jest troszeczkę jakby złudzeniem... Bo jakie by ono nie było, to dziecko w gruncie rzeczy zrobi i tak to, na co ma ochotę. Zabronisz mu palić? Wyjdzie, skręci za blok i wyjara 4 fajki z rzędu. Rodzice nie palą, nigdy nie palili i uważali to za nieprzyjemne/obrzydliwe? Dzieciak będzie myślał podobnie. Przynajmniej tak to działa u mnie. Jeśli rodzice to dobrzy ludzie, jest potężna szansa że i ich pociecha na takiego człowieka wyrośnie

A wniosek, który wyciągam z obserwacji życia codziennego: Następuje przepotężne zchamienie, zhołocenie społeczeństwa i zaczyna się strasznie szybko to uwidaczniać wśród najmłodszych. W gimnazjach 13-latki bzykają się po kiblach na długich przerwach, a nasterydowani debile tworzą grupki podpożądkowujące sobie resztę...

Co ostatnio mnie pozabierało? Taka historia... Wracam sobie z budy, staję na pasach, czerwone. Po drugiej stronie ulicy dzieci także wracają z zajęć. Rzut okiem na chłopca i dwie dziewczynki - 7 lat w porywach, przedszkole, zerówka - myślę sobie. I co? Młody szczyl wkracza na pasy, dalej czerwone, a dziewczynka krzyczy do niego: -"Jesteś u pani" (oczywiście za przechodzenie na czerwonym). Dzieciak zwalnia, odwraca się, podchodzi do niższej osóbki z warkoczykiem, wjebuje jej kolano w brzuch i szarpiąc za włosy mówi: -"censored ci w serce". Upadłem.

No to teraz ja:

1. Znieść punkty podnieść mandaty = BZDURA
Znaczy że Kulczyk, Rydzyk, Palikot i Krauze będą sobie mogli codziennie łamać przepisy, a Kowalski, Nowak i Malinowski jak raz złamią to nie kupią dziecku książek do szkoły.

2. Przestrzegać ograniczeń prędkości (obecnych) = BZDURA
Tak bezmyślnych znaków jak w Polsce w Europie nigdzie nie spotkałem.

3. Zabierać samochód za spowodowanie wypadku lub jazdę po pijanemu = BZDURA
Kodeks Cywilny jest dość dobry i nie przewiduje utraty majątku w wyniku sankcji nałożonych na osobę trzecią. Nie ma co kombinować, bo stracimy jedno z podstawowych praw.

MOIM ZDANIEM:
1. Budować drogi o ruchu bezkolizyjnym (niekoniecznie autostrady)
2. W miastach część dróg zmienić na jednokierunkowe np. na N i na W, a kolejną część na jednokierunkowe na S i na E.
3. Kierowca nie jest sprawcą wypadku tylko dla tego że przekroczył prędkość (do kilku, kiludziesięciu procent). Kierowca nie jest też winny że pieszy przekraczał jezdnię w miejscu niedozwolonym niezależnie od skutków kolizji.
4. Obowiązkowe uprawnienia dla wszystkich użytkowników dróg (z wyjątkiem pieszych) tzn, rowerzystów, motorowerzystów, skuterowców itp.
5. Podniesienie prawie wszystkich ograniczeń prędkości dwukrotnie. To jest dopuszczalna prędkość maksymalna, a nie obowiązkowa prędkość. Każdy ma ją sobie dostosować do swoich umiejętności i warunków jazdy.
6. Fotoradary won ! Za te pieniądze sygnalizacja świetlna na przejściach dla pieszych.
7. Częste kontrole policyjne za pomocą suszarek. Zakaz posiadania urządzeń typu antyradar.
8. System 4 wysepek z barierami energochłonnymi w które kierowca uderzy gdy nie wyhamuje przed przejściami dla pieszych przy szkołach i przedszkolach.
9. System edukacji drogowej od przedszkola do końca studiów (lub do 25 roku życia w przypadku niepodjęcia studiów) z egzaminami zaliczającymi jak zwykły przedmiot.
10. Możliwość przebadania się alkomatem w każdym komisariacie i w każdym wozie patrolowym.
11. Możliwość "odrobienia" punktów karnych poprzez prace na rzecz edukacji drogowej najmłodszych uczestników ruchu.
12. Kategoryczny zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych (w tym także motorowerów) przez osoby poniżej 16 roku życia.
13. Kurs na prawo jazdy obejmujący 2 razy więcej manewrów (ze szczególnym naciskiem na parkowanie) i 4 razy więcej jazdy miejskiej, w tym obowiązkowe zajęcia na płycie poślizgowej, trolejach oraz przejście doświadczenia ukazującego działanie przeciążenia w momencie kolizji (np. takie jak teraz robi Policja).
14. Dużo bardziej drastyczne przestrzeganie na stacjach diagnostycznych warunków badania technicznego.